czwartek, 22 czerwca 2017

Pożegnanie Profesora Jacka Brzozowskiego





Profesor Jacek Brzozowski, kierownik Katedry Literatury i Tradycji Romantyzmu UŁ, jeden z najwybitniejszych badaczy polskiego romantyzmu, Nauczyciel i Mistrz wielu z nas, odszedł w wieku sześćdziesięciu sześciu lat, w pełni sił twórczych, w momencie, gdy dzieło Jego życia poczynało objawiać swój pełny, dojrzały, ostateczny kształt.
Od kilkunastu lat pracował, wespół ze swoim przyjacielem z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu, prof. Zbigniewem Przychodniakiem, nad życiowym opus magnum – monumentalnym, wielotomowym wydaniem dzieł Juliusza Słowackiego (dziś znaleźć je można na półkach każdej biblioteki polonistycznej i humanistycznej). Przed dwunastoma laty ukazał się liczący 925 stron wolumin zawierający nowe krytyczne wydanie wszystkich wierszy autora Pieśni na Nilu. W roku 2009 wyszły dwa tomy poematów i fragmentów (łącznie 1595 stron), pięć lat później na nowo opracowana całość poematu dygresyjnego Beniowski (632 strony). 5 czerwca, podczas katedralnego seminarium, Profesor mówić miał o problemach edytorskich związanych z opracowywanym tekstem Króla-Ducha – spotkanie to, niestety, nie mogło już się odbyć.
Skrupulatnie liczę stronice kolejnych tomów, albowiem wiele z nich (zwykle znacznie więcej niż trzecią część całości) wypełniają objaśnienia i komentarze. Komentowanie, objaśnianie, opatrywanie przypisami to najmniej wdzięczna, najbardziej żmudna strona pracy filologa, historyka literatury, interpretatora. Lecz także – najniezbędniejsza. Niewielu decyduje się ją wykonywać – trzeba bowiem uniżyć się wobec dzieła, stać się jego sługą. Profesor Jacek Brzozowski chciał i potrafił to uczynić.
W krótkim wstępie do drugiego tomu Odczytywania romantyków (Poznań 2011), zbioru błyskotliwych analiz i interpretacji, charakteryzował własną pracę literaturoznawczą nie wprost, lecz poprzez przywołanie „metaforycznego” fragmentu Prozodii polskiej Józefa Franciszka Królikowskiego:

Nie byłoby rzeczą niegodną badacza udać się umyślnie do kuźni kowalskiej natenczas, kiedy około większej sztuki żelaza pracują. Majster albo starszy czeladnik, który na kowadle obraca żelazo, trzyma zwykle mały młotek. Nie zawsze nim bije w obrabiające się żelazo, ale za to uderza w kowadło. Może się z tego nie zawsze wytłumaczyć, wie to jednak dokładnie, że gdyby tego uderzenia w kowadło zaniechał, drudzy pracownicy młotami bałamucić zaczną; wie i to dokładnie, że przy tak porządnym biciu praca ich staje się mniej uciążliwą.

Cytując dziewiętnastowiecznego poetę i teoretyka literatury, Profesor określał własne zadanie jako „zajmowanie się drobiazgami”. „Inaczej pisać nie umiem – dodawał – zajmować się nie-drobiazgami również ani nie umiem, ani nie chcę”. Jego „szkice”, „notatki”, „glosy”, „próby lektury”, „uwagi” i dopiski „na marginesie” są wszakże czymś znacznie więcej – wydobywaniem na światło dzienne głębokich sensów dzieł rzekomo definitywnie rozpoznanych i opisanych, porządkowaniem, utwierdzaniem i pochwalaniem literatury, jej najwyższą apologią.
Nierzadko mówienie o literaturze przemienia się tu w literaturę par excellence – tak wiele w książkach Profesora zdań krystalicznie czystych, jaśniejących niespodziewanym wewnętrznym blaskiem, zamykających w meandrującej składni niepojęte bogactwo poetyckich fenomenów, nazywających z dziwną precyzją to, co dotąd nie mogło znaleźć nazwy. Na dowód – jedno zdanie ze studium o Sonetach krymskich:

Już więc tu, na Krymie, o świtaniu, za dnia, w widoku miejsca najrozkoszniejszego, w sonetowej o tym opowieści – odkrył Mickiewiczowski pielgrzym, odkrył twórca tego pielgrzyma uniwersalne prawa rządzące skomplikowanym światem i życiem, egzystencją, losem, i dał temu wyraz od razu w pierwszym, entuzjastycznym i epifanicznym słowie Ałuszty w dzień.

oraz ciąg zdań krótkich i bardzo krótkich układających się w lapidarną – jakże przejmującą w owej niechybiającej lapidarności – interpretację jednego z wierszy lozańskich:

Tutaj mój trup, ja trup. Z drugiej zaś strony – dusza, fundament mojego istnienia, błąkająca się w czasie i w przestrzeni, które minęły bezpowrotnie. Słowem, nie ma mnie tu, gdzie jestem. Jestem zaś tam – ileż jednak pozoru i ułudy w tym jestem! – gdzie mnie nie ma. Bezdomność, o jakiej mówi ten wiersz, jest absolutna.

Takim właśnie językiem – językiem nauki i literatury zarazem – napisane zostały wszystkie fundamentalne, niemożliwe do pominięcia studia analityczno-interpretacyjne Profesora Jacka Brzozowskiego (o Romantyczności, Ałuszcie w dzień i późnych lirykach Mickiewicza, o wierszach Słowackiego i Norwida, o twórczości Miłosza, Herberta, Białoszewskiego, Iwaszkiewicza, Różewicza i Szymborskiej), wszystkie Jego książki – Muzy w poezji polskiej. Dzieje toposu do przełomu romantycznego (1986), Odczytywanie znaczeń. Studia o poezji Mickiewicza (1997), Odczytywanie romantyków. Szkice i notatki o Mickiewiczu, Malczewskim i Słowackim (2002), Późne wiersze poetów polskich XX wieku. Dwanaście szkiców i komentarzy (2007), Odczytywanie romantyków (2). Dwadzieścia dwa szkice i notatki o Mickiewiczu, Słowackim i Norwidzie (2011), 11 szkiców o czytaniu wierszy (2013), Parerga edytorskie. (Z prac nad tekstami Juliusza Słowackiego) (2013).
To, co najistotniejsze, utrwaliło się jednak nie na papierze, lecz w pamięci ludzi, którzy mieli przywilej obcowania z Profesorem. Był przewodnikiem wyrozumiałym i cierpliwym, lecz także wymagającym i stawiającym przed adeptami sztuki filologicznej wysokie cele. Jego ironia nie gryzła – pomagała utrzymać pion. Zarażał entuzjazmem do słowa przechowanego w piśmie, konsekwentnie wskazując na cienką linię graniczną między literaturą a życiem. W książkach poszukiwał śladu żywego człowieka – trudził się, by zrozumieć tych, których zrozumieć nie mógł (casus Słowackiego). Posiadł dar empatycznego, uważnego słuchania. Dzielił się tym, co miał, nie oczekując odpłaty.
Był człowiekiem mądrym, dobrym i dzielnym.
Niech spoczywa w pokoju.

piątek, 28 kwietnia 2017

czwartek, 30 marca 2017

Literatura prawdy - prawda literatury


Zapis pierwszej części debaty Bartczak - Grobliński - Dakowicz, która odbyła się w Łodzkim Domu Kultury, TUTAJ.



czwartek, 16 marca 2017

"Topos": rozmowa o książce "Ćwiczenia duchowne. Poematy"


W najnowszym numerze dwumiesięcznika literackiego "Topos" m.in. rozmowa z Barbarą Schabowską (2. Program Polskiego Radia) o książce Ćwiczenia duchowne. Poematy (wyd. "Sic!", Warszawa 2016).
Poniżej fragment rozmowy.


 



Serce, które milczy.
O tomie Ćwiczenia duchowne. Poematy rozmawiają Barbara Schabowska i Przemysław Dakowicz


BARBARA SCHABOWSKA: Czytam Pana poematy razem z esejami z tomu Obcowanie, tak jakby były jakimś poetyckim dopowiedzeniem wcześniej rozważanych myśli. Czym są dla Pana Ćwiczenia duchowne?

PRZEMYSŁAW DAKOWICZ: Ćwiczenia duchowne są książką – choć może raczej należałoby powiedzieć „książeczką”, bo to przecież niespełna osiemdziesiąt stron – zbierającą część dłuższych tekstów pisanych w ostatnich latach. Książeczką niezwykle istotną dla mnie, daje ona bowiem najpełniejszy, najbardziej pogłębiony wgląd w to, co myślę o świecie, o człowieku. Wiem, że to wielkie słowa. O sobie w świecie – może tak należałoby określić ogólnie zakres tematyczny Ćwiczeń duchownych. Traktuję je jako wgląd we własną świadomość, a od wielu lat wydaje mi się, że podstawową funkcją literatury jest zdawanie sprawy ze świadomości człowieka w czasie, w jakim przyszło mu żyć.

To jest rola niemal psychoterapeutyczna...

niedziela, 12 marca 2017

Tekst w tomie "Saligia. Człowiek w kryzysie"


Nakładem Centrum Myśli Jana Pawła II wydana została książka Saligia. Człowiek w kryzysie, poświęcona zagadnieniu tzw. grzechów głównych.
Z wszystkimi artykułami, które się na nią składają, można się zapoznać TUTAJ.

Niżej prezentuję fragment notatek Komar i wielbłąd. O chciwości...






Komar i wielbłąd. O chciwości
(notatki do nienapisanego eseju)

Bodaj najbardziej popularna z ksiąg mądrościowych chrześcijaństwa wschodniego, dzieło Jana Klimaka, funkcjonuje w tradycji pod trzema tytułami. Najsłynniejszy z nich to Κλίμαξ Θείας ανόδου – Drabina boskiego wstępowania.
Jan, co oczywiste, nie wymyślił motywu drabiny, po której człowiek wstępuje do rzeczywistości niebieskiej. Zaczerpnął go z Księgi Rodzaju.
Jakub zostaje wysłany przez swego ojca Izaaka do Paddan-Aram. Ma sobie wziąć za żonę jedną zcórek swego wuja Labana. Wdrodze zBeer-Szeby do Charanu zatrzymuje się na nocleg wmiejscu, gdzie zastał go zachód słońca. Podkłada sobie kamień pod głowę i śni. Ukazuje mu się „drabina oparta na ziemi, sięgająca swym wierzchołkiem nieba, oraz aniołowie Boży” (Rdz 28,12) poruszający się wobu kierunkach po szczeblach drabiny. Synowi Izaaka zostaje objawiona wola Stwórcy: ma objąć wposiadanie ziemię, na której spoczywa; ma stać się ojcem potomstwa „tak licznego jak proch ziemi”. Kiedy Jakub budzi się ze snu, wypowiada następującą myśl: „Prawdziwie Pan jest na tym miejscu. […] O, jakże miejsce to przejmuje grozą! Prawdziwie jest to dom Boga i brama nieba” (Rdz 28,17). Miejscu, w którym usłyszał obietnicę dotyczącą własnej przyszłości, nadaje nazwę Betel (Dom Boży).
Drabina Jana Klimaka to szlak peregrynacji duchowej. Człowiek stosujący się do wskazań księgi wspina się na kolejne szczeble osobistej doskonałości. Stopni jest trzydzieści – ich liczba odpowiada liczbie lat, które minęły od narodzin Jezusa do chwili, w której rozpoczął On swoją publiczną działalność. Z rozdziału siedemnastego Drabiny boskiego wstępowania:
Ubóstwo jest pozbyciem się trosk, wolnością od kłopotów życia, niedoznającym przeszkód podróżowaniem, wiernością wobec przykazań, obcą zmartwieniu”.
Ubogi robotnik jest synem oddalenia się od namiętności: to, co dostaje, uważa za nieistniejące; wycofujący się odkrywa, że na wszystko, jak na gnój, spojrzeć trzeba. A jeśli o coś się martwi, to jeszcze nie stał się ubogim”.
Mąż ubogi jest czysty w modlitwie, a chciwy modli się o widma materii”.
Kto skosztował tych [dóbr], które są w górze, łatwo pogardzi tymi, które są na dole; a ów, który nie skosztował, pyszni się z bogactwa”.
Kto pogardził materią – wykupił się od obrony i sporu, a kto chciwy jest zysku – z powodu igły walczyć będzie do śmierci”.
Cywilizacja źle się obeszła ze znakami przeszłości.
Nie drabina boskiego wstępowania jej się śni, lecz piramida finansowa.
W miejscu Betel, które było domem Boga i bramą niebios, postawiła dom maklerski.

***

Z apoftegmatów Ojców Pustyni:
Kiedyś abba Makary Egipcjanin przyszedł ze Sketis do Nitrii, żeby uczestniczyć we mszy ojca Pambo. A starcy go prosili: «Ojcze, powiedz braciom słowo». On zaś powiedział: «Nie jestem ja jeszcze mnichem, alem mnichów widział. Kiedyś, gdy siedziałem wSketis wswojej celi, narzucała mi się natrętnie myśl: Idź wgłąb pustyni i przyjrzyj się temu, co tam zobaczysz. Opierałem się tej myśli przez pięć lat, mówiąc sobie: Może pochodzi od diabła. Ale ponieważ trwała we mnie, poszedłem w głąb pustyni. Znalazłem tam jeziorko mające wyspę pośrodku; a dzikie zwierzęta z pustyni przychodziły do wodopoju. Pomiędzy nimi ujrzałem dwóch nagich ludzi i moje ciało zadrżało, bo ich wziąłem za duchy. Oni zaś, widząc, że drżę, odezwali się do mnie: ‘Nie bój się, i my także jesteśmy ludzie’. Zapytałem ich: ‘Skąd jesteście i w jaki sposób przyszliście na tę pustynię?’. Odrzekli: ‘Jesteśmy z pewnego klasztoru; i zgodziliśmy się jednomyślnie, żeby przyjść tutaj: oto już przebywamy tu czterdzieści lat. Jeden z nas jest Egipcjaninem, a drugi Libijczykiem’. Ale i oni zadawali mi pytania: ‘Co się dzieje ze światem? Czy Nil wylewa w swojej porze i czy jest dobrobyt na świecie?’. Odpowiedziałem, że tak, i pytałem dalej: ‘Jak mogę zostać mnichem?’. Oni na to: ‘Jeśli ktoś się nie wyrzeknie wszystkiego, co jest na świecie, nie może zostać mnichem’. Powiedziałem im: ‘Jestem słaby i nie mogę was naśladować’. Oni zaś odrzekli: ‘Jeśli nie możesz nas naśladować, siedź w celi i opłakuj swoje grzechy’. Pytałem jeszcze: ‘Czy w zimie nie marzniecie? Czy upał waszych ciał nie pali?’. Odpowiedzieli: ‘Bóg dał nam taki sposób życia, i ani nie marzniemy w zimie, ani upały nam nie szkodzą’. Oto dlaczego wam mówię, że sam nie jestem mnichem, alem mnichów widział: wybaczcie mi, bracia»”.
Tę opowieść o św. Makarym z Aleksandrii streszcza w swojej książce Ryszard Przybylski (R. Przybylski, Pustelnicy i demony, Kraków 1994). Czyni to, by zwrócić naszą uwagę przede wszystkim na sekwencję trzech pytań: „Co się dzieje ze światem? Czy Nil wylewa w swojej porze i czy jest dobrobyt na świecie?”.
Ojcowie Pustyni dobrowolnie rezygnowali z życia w świecie, wycofywali się z agory, na której właśnie zatriumfowało chrześcijaństwo, stając się religią państwową. Jaki był powód ich ucieczki? Pragnęli odnaleźć źródła własnej wiary, chcieli na powrót stanąć oko w oko z tajemnicą. „Rozgłośne czasów przechwałki”, bogactwo instytucjonalnego chrześcijaństwa rozwijającego się odtąd w cieniu dworu cesarskiego – wszystko to domagało się kontrakcji. Kandydat na anachoretę dobrowolnie wyrzekał się przywiązania do wszystkiego, co „światowe”. Ojcowie Pustyni dobrowolnie rezygnowali z życia w świecie, wycofywali się z agory, na której właśnie zatriumfowało chrześcijaństwo, stając się religią państwową. Jaki był powód ich ucieczki? Pragnęli odnaleźć źródła własnej wiary, chcieli na powrót stanąć oko w oko z tajemnicą. Czy można wycofać się ze świata, pozostając w jego centrum? Czy współcześnie da się realizować ideał życia pustelniczego, opartego na ascezie i wyrzeczeniu?
Obawa, że nie wystarcza formuła Ryszarda Przybylskiego: „Uciekam […], jak zwykli czynić ludzie zgnębieni wulgarnością współczesnego życia społecznego, do oazy pięknych tekstów pozostawionych przez niezwykłych anachoretów, którym kiedyś ich świat wydał się równie trywialny i równie mało atrakcyjny”.
Ucieczka do biblioteki – porażka czy zwycięstwo? 

CAŁOŚĆ TUTAJ (początek: s. 47).

sobota, 11 marca 2017

Seminarium naukowe "Religia a nowoczesność" w Ośrodku Badań nad Literaturą Religijną KUL


Prof. Tomaszowi Garbolowi i wszystkim Przyjaciołom z Ośrodka Badań nad Literaturą Religijną serdecznie dziękuję za zaproszenie i inspirujące rozmowy.



piątek, 17 lutego 2017

"Twórczość": J. Nowak o książce "Ćwiczenia duchowne. Poematy"



Na łamach miesięcznika "Twórczość" (2017, nr 1, s. 101-104) dr Janusz Nowak omawia książkę Ćwiczenia duchowne. Poematy.

Z tekstem recenzji można się zapoznać TUTAJ.

czwartek, 9 lutego 2017