środa, 20 grudnia 2017

Blok autorski w czeskim piśmie "Kontexty"



W czeskim czasopiśmie "Kontexty" dłuższa rozmowa oraz blok tekstów z książek Łączka i Afazja polska:


Josef Mlejnek
Rozhovor s Przemysławem Dakowiczem

Przemysław Dakowicz

Przemysław Dakowicz


Autorem przekładu jest p. Josef Mlejnek.
Więcej informacji TUTAJ.

czwartek, 14 grudnia 2017

"Kwatera zmartwychwstałej pamięci" w księgarniach i na allegro.pl


Tom Kwatera zmartwychwstałej pamięci jest już dostępny w następujących księgarniach i serwisach internetowych :


  

      
  
  

  

 



  
Aby zamówić książkę, wystarczy kliknąć w wybraną z powyższych ikon.

Specjalna promocja w księgarniach ZNAK.COM.PL i DADADA.PL.  




Bezpłatna dostawa do księgarń i punktów odbioru:







Kwatera Ł, Powązki, Cmentarz Wojskowy, Łączka, Żołnierze Wyklęci, Żołnierze Niezłomni.


wtorek, 12 grudnia 2017

"Kwatera zmartwychwstałej pamięci" - nowa książka o kwaterze Ł


Tom Kwatera zmartwychwstałej pamięci opuścił już drukarnię.

Można go kupić w księgarni internetowej Wydawnictwa "Sic!" => SPRAWDŹ.


W najbliższych dniach książka będzie dostępna we wszystkich ważniejszych księgarniach internetowych i w niektórych księgarniach stacjonarnych.





środa, 29 listopada 2017

"Brzozowski. Nowoczesność" - spotkanie z prof. Maciejem Urbanowskim



29 listopada (środa), g. 18:00 
Łódź, kawiarnia Niebostan, ul. Piotrkowska 17
prowadzenie - Przemysław Dakowicz, 
Katedra Literatury XX i XXI wieku UŁ

Książka prof. Macieja Urbanowskiego Brzozowski. Nowoczesność jest trzecim tomem serii "Projekt: Egzystencja i Literatura". 


Więcej informacji o serii TUTAJ.


środa, 1 listopada 2017

Praga: Dušičkové čtení


Wspólne czytanie wierszy z poetą Milošem Doležalem.
Praga, Kavarna Fra, 31.10.2017, g. 19:30

Więcej informacji TUTAJ.


Relacja fotograficzna i zapis dźwiękowy spotkania TUTAJ.



czwartek, 26 października 2017

Rozmowa o Piłsudskim i literaturze


Uczestnicy debaty: prof. Krzysztof Piątkowski, dr Mateusz Werner, dr Przemysław Dakowicz

Muzeum Tradycji Niepodległościowych w Łodzi, g. 19:00

Więcej informacji TUTAJ.



czwartek, 19 października 2017

"Afazja polska 2" w plebiscycie Książka Historyczna Roku


Do 31 października każdy internauta może głosować raz dziennie na wybrane tytuły w dwóch kategoriach:

1. najlepsza książka naukowa dotycząca dziejów Polski i Polaków w XX wieku;
2. najlepsza książka popularnonaukowa dotycząca historii Polski w XX wieku.

Zakończenie głosowania: 31 października 2017 r.


Głos można oddać TUTAJ.












"Konstelacja Topoi" - nowy tom zbiorowy



Ukazała się druga z antologii firmowanych przez środowisko 'Topoi'. 

Książka zbierająca najważniejsze teksty krytyczne publikowane w ostatnich latach na łamach dwumiesięcznika literackiego "Topos" nosi tytuł Konstelacja Topoi. Wśród autorów poeci Topoi (K. Kuczkowski, W. Kass, W. Gawłowski, dr hab. W. Kudyba, dr hab. A. Gleń, J. Jakubowski, dr A. Nowaczewski, dr P. Dakowicz) oraz prof. Zbigniew Chojnowski, dr Stanisław Dłuski, prof. Krzysztof Dybciak, dr hab. Mirosław Dzień, Grzegorz Kociuba i Sławomir Matusz.

Niżej  okładka tomu oraz spis rzeczy.






niedziela, 8 października 2017

Spotkanie autorskie w Opolu




Więcej informacji TUTAJ.

Dialog anonsujący spotkanie autorskie w Opolu



Rozmowę przeprowadził dr Bartosz Suwiński.


Pisze Pan o zapomnianych bądź przemilczanych kartach z naszej historii. Jakie wydarzenia wciąż dopominają się o nasz głos?

Odpowiedź na to pytanie jest skomplikowana. Większość spraw mających wpływ na porządek historii w minionym stuleciu jest dziś lepiej lub gorzej opisana. Dostrzegam problem na poziomie świadomości przeciętnego odbiorcy kultury, który ma kłopot z odniesieniem przeszłości, wydarzeń – powiedzmy – sprzed 70-80 lat, do porządku teraźniejszego. Nie dostrzega związku między jednym a drugim, więcej – ten związek raczej go nie interesuje. Tymczasem wiele spraw, które zajmują nas dziś, ma swój początek w latach 1939-1949. To wtedy zgładzono większą część polskiej inteligencji i położono fundament pod „nową Polskę”, tę, o której Jakub Berman mówi w książce Teresy Torańskiej Oni. Berman, jeden z dwóch-trzech najwierniejszych wykonawców woli Stalina w państwie zbudowanym na ruinach II Rzeczypospolitej, przyznał to wprost: Sowietom i krajowym komunistom chodziło „o zmianę koncepcji kraju, o zbudowanie całkiem nowej Polski w kształcie i strukturze, zupełnie niepodobnej do tej, jaka była kiedykolwiek w historii”.

Czy Pana zdaniem przeszłość zupełnie determinuje naszą teraźniejszość? Innymi słowy, jakie Pana pisaniu przyświecają motywacje?

Przeszłość – to oczywiste – wpływa na kształt teraźniejszości. Jest determinantą ogromnie istotną, ale nie jedyną. Obie części Afazji polskiej, tomiki Teoria wiersza polskiego i Łączka napisałem z głęboką świadomością, że literatura nie może pozostać obojętna wobec nieopłakanego cierpienia i nieopłakanych śmierci. Ta najprostsza motywacja jest więc następująca: oddać sprawiedliwość zamordowanym i skrzywdzonym. Kultura polska nie przepracowała należycie przeszłej traumy. Nie przepracowała, bo przez kilkadziesiąt lat trwania komunizmu nie była wolna. Teraz owo zaniedbanie trzeba nadrobić, lecz jest to zadanie ogromnie trudne.

Jest Pan zwolennikiem jasno zarysowanego kanonu czy raczej stoi Pan po stronie rozproszonych głosów, które mają niuansować jedną, określoną wizję?

Nie wiem, czy dobrze rozumiem Pańskie pytanie. Jestem zwolennikiem absolutnej wolności twórczej. Akt pisarski to akt najwyższej wolności. Kultura mieści w sobie najbardziej skrajne stanowiska, całkowicie odmienne wizje świata i człowieka – ale nie jest do pomyślenia bez porządku i hierarchii. A zatem pełna wolność, dzięki której twórca ma szansę wypracować sobie jedyne i niepowtarzalne miejsce w ciągu tych, którzy go poprzedzają i tych, którzy przyjdą po nim. Kanon w kulturze jest koniecznością, tyle tylko, że jego kształt ustala się w wyniku kompromisu między ruchem i stałością. Słowem – zbiór ksiąg uznanych za „święte”, kanoniczne jest zbiorem ruchomym. W jego obrębie mogą – i muszą– zachodzić zmiany.
I na koniec, ogólnie: czy przed literaturą stoją dzisiaj jakieś konkretne zadania czy jest raczej ilustracją wewnętrznych, nieuświadamianych poszukiwań?
Literatura ma tylko jedno zadanie: sprostać światu, opisać go, dotknąć, podjąć próbę zrozumienia. Mniejsza o to, czy czyni to w sposób uświadomiony czy nieuświadomiony.

Co z ostatnio przeczytanych książek poleciłby Pan czytelnikom?

W ostatnich tygodniach jest to w zasadzie jedno nazwisko: Bohumil Hrabal. Do autora Auteczka wróciłem po latach i jego prozę chłonę z niezmiennym zachwytem. Od niezwykłej powieści Obsługiwałem angielskiego króla, czytanej po raz trzeci lub czwarty, przez opowiadania ze zbiorów Pabitele (pierwsze polskie wydanie w oryginalnym kształcie właśnie się ukazało) i Święto przebiśniegu, po trylogię autobiograficzną Wesela w domu, Vita nuova, Przerwy. Zwolennikom twórczości tego pisarza rekomenduję biografię Hrabal. Słodka apokalipsa Aleksandra Kaczorowskiego. Jest to rozszerzona, lepsza wersja książki Gra w życie. Opowieść o Bohumilu Hrabalu sprzed kilku lat. Na uwagę zasługuje także znakomita książka José Ignacio Tellechea Idígorasa Ignacy Loyola. Sam i na piechotę, traktująca o bliskim mi autorze Ćwiczeń duchownych. W ostatnim czasie ukazał się w Krakowie tom wierszy zebranych Jana Polkowskiego Gdy Bóg się waha, przygotowany przez niespracowanego Józefa M. Ruszara. I na koniec – nowa książka poetycka Krzysztofa Kuczkowskiego, Ruchome świętamądra i piękna. Wszystkie te tomy leżały ostatnio w pobliżu mojej lampki nocnej i były czytane.


piątek, 1 września 2017

Radiowa "Trójka": o śp. Tomaszu Burku, śp. Feliksie Netzu, śp. Kazimierzu Hoffmanie i poetach grupy 'Topoi'



Audycji Mateusza Matyszkowicza z cyklu Trójkowy chuligan literacki, w której udział wzięli Krzysztof Kuczkowski (red. nacz. "Toposu"), prof. Krzysztof Dybciak (UKSW) i dr Przemysław Dakowicz (UŁ), można wysłuchać TUTAJ.



sobota, 29 lipca 2017

Radio Olsztyn: rozmowa o powązkowskiej kwaterze Ł, historii i literaturze


Rozmowy, którą w ramach radiowego cyklu Wieczór z Kulturą przeprowadziła red. Ewa Zdrojkowska, można wysłuchać TUTAJ.



Należy wybrać materiał dźwiękowy umieszczony pod datą 10.07.2017 (jak na grafice poniżej).



piątek, 28 lipca 2017

Wspomnienie o śp. Tomaszu Burku


Tekst opublikowany w najnowszym numerze dwumiesięcznika literackiego "Topos" (2017, nr 3).



DROGA RODZINY BURKÓW

Pożegnaliśmy się. Wróciłem do samochodu. Pan Tomasz przez chwilę stał na chodniku, a potem ruszył wdłuż linii drzew. Zerkałem w lusterka, oglądałem się – chcąc zapamiętać tę chwilę. Szarobłękitna marynarka i jasne sportowe buty Tomasza Burka świeciły w cieniu rzucanym przez brzozy i topole. Szedł wolno, nieznacznie pochylony w lewo.
Kilkadziesiąt minut wcześniej zjedliśmy obiad w podkowiańskiej restauracji „Weranda”. Gdzieś między Podkową Leśną a Brwinowem, przed skrzyżowaniem ulicy Brwinowskiej z szosą nr 719, poprosił o zatrzymanie samochodu. Chciałem Go podwieźć pod sam dom, na Leśną 8, gdzie tego dnia długo rozmawialiśmy1 – ale był zdecydowany. Spacer dobrze mi zrobi, powiedział. Nie śmiałem oponować.
Czy obawiałem się, że to jedno ze spotkań ostatnich? Tak. Od kilku lat każde zetknięcie z Panem Tomaszem, jakby coraz mniej cielesnym, przymuszało do ponawiania nieznośnego pytania: „Jak długo jeszcze?”.
A przecie widzieliśmy się i rozmawiali jeszcze kilka miesięcy później, 12 listopada 2016 roku, w warszawskim Klubie Księgarza, gdzie mieliśmy zaszczyt wręczyć Autorowi Niewybaczalnych sentymentów honorową nagrodę konfraterni 'Topoi'. Godząc się przyjąć symboliczny laur, to On nadawał mu wartość, to On wyróżniał wyróżniających. Po wieczorze wypełnionym opowieściami Pana Tomasza oraz wspomnieniami-laudacjami wygłoszonymi przez Jego licznych przyjaciół, dostojny Laureat kierował się do mieszkania siostry. Zatrzymaliśmy się pod pomnikiem Kilińskiego, u zbiegu Piekarskiej i Podwala. Wieczór był ciepły, szabla dzielnego szewca wskazywała księżyc, a my zaintonowaliśmy gromkie Sto lat. Pan Tomasz słuchał zawstydzony, ale i – tak mniemam – szczęśliwy. Stojąc tam z nami, przemieniał tę krótką chwilę u stóp Kilińskiego w chwilę historyczną, przenosił nas wszystkich – Krzysztofa Kuczkowskiego, Wojciecha Gawłowskiego, Wojciecha Kassa, Artura Nowaczewskiego, Adriana Glenia oraz niżej podpisanego – w samo centrum polskiej literatury i kultury powojennej.
Zbyt rzadko bywał doceniany, szczególnie po roku 1989. Wybrał intelektualną wolność, pozostał wierny sobie i wartościom, za którymi już w latach pięćdziesiątych, jako młodzieniec kilkunastoletni, się opowiedział – wierny przede wszystkim Prawdzie, tej, co nic nie chce wiedzieć o „mądrościach etapów”, „strategiach czytania” i modnych „metodologiach”, tej, co niczego z nikim nie uzgadnia, nie idzie na kompromisy, nie domaga się poklasku, która co wieczór przepowiada sobie suchy poemat moralisty: tak – tak, nie – nie.
Za swoją wierność płacił bez wyrzekania na los i ludzi. Płacił tym, czym zwykle płaci się za wierność – przesunięciem z samego centrum parnasu na margines oficjalnego życia intelektualnego i kulturalnego. Bogu dzięki – do kogóż mielibyśmy wtedy pójść? – nie potrafił inaczej. Wspinając się stromą ścieżką, tą samą, którą szli jego rodzice, na Ich życiowy trud wskazywał, pochwałę Ich niezłomności głosił.
Wiem, to słowa wielkie, skażone patosem, irytujące – Wierność, Niezłomność, Prawda. Pan Tomasz wolałby ich uniknąć. Powiedziałby, że nie miał wyboru, że tak to się ułożyło. Ale ja zbyt pilnie czytałem, wciąż mało liczne, książki traktujące o życiu literackim w czasach komunizmu, między innymi jego gorzki tom Żadnych marzeń, zbyt uparcie studiowałem gazety czytelnikowskie i partyjne sprzed dekad, by nie zdawać sobie sprawy, ile kosztowało owo pierwsze, fundamentalne, całym życiem ponawiane i utwierdzane NIE. Kiedy późną jesienią 1944 roku w sandomierskim mieszkaniu Wincentego Burka, autora głośnej przed wojną Drogi przez wieś, i jego żony, Zofii z Młodożeńców Burkowej, zjawił się Jerzy Putrament, posłaniec nowych, ze Wschodu idących, samozwańczych władców Polski – na jego zachęty i kuszenia odpowiedziano jednoznaczną odmową. Tamto rodzicielskie NIE Tomasz Burek niósł i pielęgnował z równą konsekwencją w swojej młodości, w latach dojrzałych i w zadziwiająco pracowitej jesieni życia; a kiedy było trzeba, stawiał je przed oczy swoim biegłym w kazuistyce interlokutorom. Non possum – powtarzał, by zaraz odejść do własnych niepoliczonych prac.
Gdy na zakończenie wczorajszych uroczystości żałobnych w kościele św. Krzysztofa w Podkowie Leśnej (dokładnie trzydzieści siedem lat wcześniej Tomasz Burek przyłączył się do trwającej w tej świątyni głodówki solidarnościowej) śpiewaliśmy pieśń rozpoczynającą się od słów „Przybądźcie z nieba na głos naszych modlitw / mieszkańcy chwały, wszyscy święci Boży”, różne obrazy, między innymi ten z 10 maja 2017 i ten z 6 lipca 2016 roku, nałożyły się na siebie. Ujrzałem Pana Tomasza na chodniku obok ulicy Brwinowskiej, zarazem zaś na kocich łbach Sandomierza i na kamiennych płytach przed warszawskim Pałacem Staszica, zmierzającego ku trasie 719 lub w stronę Domu Literatury na Krakowskim Przedmieściu; słowem – na drodze życia, które wybrał.
U końca tej drogi jest miejsce, które pożegnalna pieśń nazywa „królestwem światła”. W miejscu tym nigdy nie było i nie będzie ukąszeń heglowskich, aresztowań ludowców w przededniu sfałszowanych wyborów, ubeckich pogwarek ze struchlałymi żonami więźniów, przesłuchiwania studentów na komisariatach MO, relegowania pracowników z instytutów naukowych ani podziałów politycznych, które niegdysiejszych przyjaciół przemieniają w zapiekłych przeciwników.
Drogi Panie Doktorze, kochany Panie Tomaszu, wiara w to, że i dla Pana przygotowano tam mieszkanie, nieco łagodzi żal wywołany Pańskim niepojętym, nagłym odejściem.

                                                                          Łódź, 11 maja 2017 r.


1 Zapis tej rozmowy, opatrzonej tytułem Płaszcz Putramenta i koniec świata, ukazał się w druku – zob. „Topos” 2016, nr 5, s. 21–49.