niedziela, 2 lipca 2017

Tekst dla Muzeum Narodowego w Krakowie



Przed tygodniem otwarta została w Muzeum Narodowym w Krakowie jedna z największych ekspozycji ostatnich lat – wystawa zatytułowana #Dziedzictwo. Autorami eseistycznych wypowiedzi zamieszczonych w katalogu wystawy są m.in. prof. Maria Korytowska, prof. Krzysztof Koehler, prof. Krzysztof Dybciak, prof. Andrzej Nowak, prof. Paweł Śpiewak, prof. Joanna Wnuk-Nazarowa, prof. Andrzej Waśko i dr Przemysław Dakowicz.




Poniżej tekst prezentowany w tomie zredagowanym przez dr. hab. Andrzeja Szczerskiego, wicedyrektora Muzeum Narodowego w Krakowie.







Meblościanka Kowalskich a sprawa polska. 
Notatki do nienapisanego eseju


Spółczesna historia każdego wieku świadczy, jako się naród w obecnym jestestwie swoim rozumiał, jak uważał i pojmował to jestestwo? Wszystkie zaś dzieje od najdawniejszych czasów do dnia dzisiejszego są, a raczej powinny być, zebraniem w treść jedną szykownie, umiejętnie, porządnie rozwinioną tych cząstkowych świadectw, tych ułamkowych, przemijających uznawań. Stąd jak z wątku potrzeba wyciągnąć nić historycznej powieści, zawierającej sumę wszystkich minionych momentów życia. Zachodzi więc pytanie: czy mamy w literaturze polskiej takie dzieło ojczystej poświęcone pamięci? Taką powieść od najdawniejszych czasów do dni naszych? Powieść jednej treści, tchnącą jednym duchem […]? Albo, co na jedno wychodzi: czy pojęliśmy wszystkie minione narodowego jestestwa chwile? I czy się teraz w tym minionym jestestwie uznajemy? Jakaż jest pamięć nasza?”

Maurycy Mochnacki, O literaturze polskiej w wieku dziewiętnastym


Polska historia ostatnich trzech stuleci to opowieść o zerwanej ciągłości, o upartym poszukiwaniu zasady organizującej, o trudzie odzyskiwania samych siebie. Pytanie o istotę doświadczenia, przez które przeszliśmy jako zbiorowość, wiąże się z namysłem nad zespołem znaczeń i wartości, które większość z nas podziela, które chcielibyśmy uczynić podstawą teraźniejszości. Owe znaczenia i wartości odnajdujemy w tym, co minione – w wydarzeniach, postawach, gestach utrwalonych przez ponadjednostkową, wspólną pamięć.
Mechanizm działania pamięci regulują dwie przeciwstawne aktywności/postawy: ocalanie (zatrzymywanie i przechowywanie w pamieci zbiorowej) oraz gubienie (pozostawianie za sobą, tracenie z pola widzenia). Niektóre spośród składników przeszłości zostają wyniesione ponad czas, by trafić do wspólnotowego imaginarium, inne giną w strefie bezkształtu i ciszy, roztapiają się w półmroku. To, co zapamiętane, staje się znakiem – zyskuje wyrazistą i trwałą strukturę, dzięki czemu może się odróżniać i wyróżniać. To, co pominięte, traci znaczenie.
Jeśli procesy zapamiętywania i zapominania przebiegają w warunkach normalnych, należy je uznać za niezbędny etap konstruowania tożsamości – przecież żadna jednostka i żadna zbiorowość nie są zdolne zapamiętać wszystkiego. Hierarchia zdarzeń, gestów i postaci, które – zyskując rangę znaku – przechodzą do imaginarium wspólnoty, powstaje na drodze selekcji i eliminacji. Tam, gdzie wszystko byłoby równie ważne, nic nie miałoby znaczenia.
W polskiej historii ostatnich trzech wieków, przede wszystkim zaś w ciągu kilku dziesięcioleci rządów komunistycznych, nie wszystko przebiegało jednak w zgodzie z naturalnym biegiem spraw – część znaków przeszłości celowo zatarto, by na ich miejsce wstawić treści zgodne z ideologią, która (za sprawą przemocy symbolicznej) zyskała pozycję dominującą.




*



O nieporządku w warstwie symboli pomyślałem, kiedy wśród „obiektów wiodących” wystawy Muzeum Narodowego w Krakowie zatytułowanej #dziedzictwo ujrzałem tzw. meblościankę Kowalskich. Z błędnym przeświadczeniem, że eksponat ów należy traktować jako wstydliwy emblemat komunistycznej przeszłości, zapewne nieprędko bym się rozstał, gdyby nie lektura książki Jacka Kowalskiego. Syn Bogusławy i Czesława, poznańskich architektów wnętrz i projektantów mebli, przedstawił w niej dzieje swojej rodziny. Opowieść ta zmusza czytelnika do zmiany perspektywy – odtąd będzie on oglądał minione wypadki (również dzieje literatury, nauki, sztuk plastycznych) przez pryzmat indywidualnych ludzkich doświadczeń, a obiegowe wyobrażenia i sądy chętnie zastąpi krytycznym namysłem nad zadziwiającym losem jednostek wprzęgniętych w koło historii.