sobota, 13 maja 2023

PRAGA, MIEJSCA POSTOJÓW: krypta czechosłowackich cichociemnych

 

Górne okienko krypty, przez które wrzucano granaty i pompowano wodę do wnętrza, fot. P. D.

Katedra świętych Cyryla i Metodego

ul. Resslova 9a, Nové Město, Praha 2

Plus Code: 3CG8+9W, Praha

 

Do podziemi prawosławnej katedry świętych Cyryla i Metodego wchodzi się wprost z ulicy. Z daleka widać, że miejsce, gdzie w czerwcu 1942 roku dramatyczną walkę o życie toczyło kilku uczestników antyniemieckiego ruchu oporu, wśród nich Jozef Gabčik i Jan Kubiš, czechosłowaccy cichociemni, którzy przeprowadzili zamach na Reincharda Heydricha, nie zostało przez Czechów zapomniane – pod ścianą cerkwi leżą kwiaty, na podmurówce palą się znicze i świeczki.

Wokół wąskiego poziomego okienka w kamiennym murze ślady po niemieckich kulach wystrzelonych osiemdziesiąt lat temu. Wyżej pamiątkowa tablica z napisem następującej treści:

 

W tej prawosławnej

świątyni świętych Cyryla

i Metodego zginęli za naszą

wolność dnia 18 czerwca 1942

narodowi mściciele z szeregów

sobota, 6 maja 2023

JOSEF KROUTVOR: Doktor Franz Kafka


 

Ilekroć Bohumil Hrabal wypowiadał się o Kafce, tylekroć sięgał po zbitkę „doktor Kafka“. Mówił, dajmy na to, o Baudelairze, Flaubercie, Hašku, Schulzu, Meyrinku, ale kiedykolwiek zająknął się o Kafce, zawsze dodawał tytuł doktorski. Muszę powiedzieć, że wydawało mi się to nieco dziwne, mówienie o Kafce zyskiwało w ten sposób specyficzny ton. Posłużenie się tytułem przyrównałbym bowiem do postawienia na początku kompozycji krzyżyka czy bemola, które determinują brzmienie i charakter utworu. Tytuł w pewien sposób podkreślał niepowtarzalność zjawiska, jakim był Franz Kafka, skłaniał słuchaczy zgromadzonych wokół stołu do większej uwagi. W końcu i w mojej głowie nazwisko Franza Kafki złączyło się z tytułem, lecz w jakimś ogólniejszym sensie. Nie miałem na myśli doktora praw, którym Kafka rzeczywiście był – raczej jakiegoś doktora literatury albo nauki o człowieku.

sobota, 29 kwietnia 2023

FRANTIŠEK HALAS: Pradze

 


 

Wątpiący o sobie Czas spróchniały

jej tylko urodę dał

a z pól jękliwych krzyk iluminował

kamienne teksty portali i ścian

Tak będzie zawsze

Wątpiący o sobie

Tak będzie zawsze

 

Za bramami naszych rzek

grają twarde kopyta

za bramami naszych rzek

kopytami zryta

jest ziemia

i strasznych jeźdźców Apokalipsy

powiewa sztandar

 

środa, 26 kwietnia 2023

JAROSLAV VRCHLICKÝ: Przechodząc przez Staromiejski Rynek

 


 


Żyjemy pośród cudów. – Nieświadomi;

jużeśmy zwykli. – A przecie się serce

odezwie niekiedy w tych świętych miejscach.

Tu ratusz, na nim zegar astronomów

gdy bić zacznie, apostołów ujrzysz sznur,

śmierć głową kiwa, lichwiarz trzęsie mieszkiem

i Chrystus błogosławi dziś i jutro,

i kogut pieje, wszystko idzie dalej,

by za godzinę objawić się znowu.

 

Zawsze się znajdzie paru prowincjuszy

naiwnie zapatrzonych w tę scenę,

a gdy ostatni z apostołów zniknie,

odetchną z ulgą, tą krzepiąc się myślą:

„Znów można rozejść się do domów, póki

Praga jest wszystkim, czym była dla ojców“.

 

Moc dawnych pamiątek do duszy mówi.

Mijając ratusz, któż dzisiaj nie wspomni

owych burz, co przed wiekami tu grzmiały.

Lecz kto je zna, ten także dziś spostrzeże,

jak tam, pod bramę ratuszową, spływa

struga krwi mistrza Jana z Želivy...

 

środa, 19 kwietnia 2023

Życie na polu minowym. Rozmowa z Milošem Doležalem, laureatem nagrody Magnesia Litera za najlepszą czeską książkę roku


przeprowadzona w maju 2019 i spuentowana w styczniu 2020 roku

 

Miloš Doležal w bibliotece Bohuslava Reynka w Petrkovie [fot. P. D.]

Przemysław Dakowicz: Kim jest Miloš Doležal?

 

Miloš Doležal: W tej chwili jest polskim nacjonalistą [śmiech], czcicielem polskich bohaterów – przed kilkudziesięcioma minutami wyszliśmy przecież z muzeum przy ulicy Rakowieckiej. Oczywiście, w Czechach również są takie miejsca, ale Czesi to mały naród – u nas to były setki osób, tutaj są tysiące.

 

- Wyjaśnijmy. Jest początek maja 2019, znajdujemy się w Warszawie. Na twoje wyraźne życzenie odwiedziliśmy, będące w trakcie organizacji, Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL w dawnym areszcie śledczym na Mokotowie. Widzieliśmy, między innymi, miejsce egzekucji generała Augusta Emila-Fieldorfa i majora Bolesława Kontryma, celę rotmistrza Pileckiego... No, i – muszę to powiedzieć – jesteś człowiekiem, który lepiej zna historię Polski niż większość ludzi, których spotykamy, chodząc od trzech dni ulicami Warszawy, wypatrując tutaj śladów przeszłości.

 

- Nie przesadzajmy.

 

- Wiem, co mówię, Milošu. Moje pierwsze pytanie było zadane z pełną powagą. Jaka jest twoja tożsamość? Kim jesteś po napisaniu wszystkich twoich książek – zbiorów wierszy, czterech tomów o Josefie Toufarze, rozmów ze świadkami historii Czech, esejów historycznych, takich jak Čurda z Hlíny?

 

- Bliska jest mi formuła Hrabala – nie pisarz, lecz „protokolant” (zapisovatel). Sam siebie uważam za kronikarza z Wyżyny Czesko-Morawskiej. Kraina ta jest dla mnie bardzo ważna, bo stamtąd pochodzę, tam chodziłem do szkoły podstawowej i średniej, tam urodzili się moi przodkowie. Część roku spędzam w Pradze, część na Wyżynie. Myślę, że gdy wracam do rodzinnych stron, w większym stopniu jestem sobą, lepiej rozumiem samego siebie. Jestem człowiekiem ze wsi. Ta mentalność jest mi najbliższa.

W średniowieczu działali kronikarze, czyli ludzie pióra oferujący odbiorcy mieszankę prawdy i mitu. Jestem kimś podobnym do nich. Bywam kronikarzem czeskiej pamięci, kimś, kto próbuje przywrócić historyczną świadomość Wyżynie, kto stara się ukazać losy jej mieszkańców.

 

Das Schloss. Siostry Franza Kafki w getcie L. (cz. 1)

 

Elli i Valli, siostry Franza Kafki, w roku 1939

 

Góry zamkowej nie było prawie wcale widać, otoczyły ją mgły i mrok, nawet najsłabsze światełko nie zdradzało obecności wielkiego zamku. K. stał długo na drewnianym moście, wiodącym z gościńca do wsi, i wpatrywał się w pozorną pustkę na górze.

(F. Kafka, Zamek, przeł. K. Radziwiłł i K. Truchanowski)

 

[źródło tekstu: "Twórczość" 2023, nr 3]


W „Biuletynie Kroniki Codziennej” getta w L. regularnie odnotowywano nie tylko zarządzenia władz i prace publiczne, zgony i narodziny, samobójstwa i aresztowania, lecz także informacje dotyczące pogody. Druga połowa października 1941 roku była dżdżysta – „padały rzęsiste deszcze, zaś od 21 października nastąpiło silne obniżenie temperatury”. Autor cytowanego sprawozdania stwierdza, że przedwczesne nadejście zimy było dla mieszkańców getta – szczególnie dla nawykłych do nieco wyższych temperatur przesiedleńców z Europy Zachodniej – „istną klęską”.  „W poprzednim roku beznadziejne i okropne były październikowe dni – wspominał z kolei Oskar Singer. – Padał deszcz i śnieg, a Żydzi […], którzy dopiero co tutaj przybyli, musieli na powitanie ciągnąć i pchać żałosne wózki poprzez muł i błoto. Ci, którzy to wtedy musieli robić, już dzisiaj nie żyją. Posiano w nich wtedy ziarno śmierci”.

wtorek, 18 kwietnia 2023

Karel Čapek: Relief Pragi

 

Masaryk i Čapek, rok 1931

 

 [źródło tekstu: "Topos" 2023, nr 1-2]

 

O starym Rzymie uczyliśmy się, że został założony na siedmiu pagórkach. Na ilu wzgórzach założono Pragę, nie wie nikt, chyba nawet pan burmistrz, ba, nawet Państwowy Instytut Geografii. Przypuszczam, że są w Pradze doliny i pagórki dotychczas nieodkryte; że są tu miejsca, na których nie postała dotąd ludzka stopa, jeśli nie liczyć kochanków. Śródlądowy prażak zna naturalnie tylko Letną, Hradčany, Petřín i może jeszcze Sady Riegra [Riegrovy sady]; Vyšehrad raczej tylko ze słyszenia, a Żydowskie Piece[1] [Židovské pece] z opowieści nieco przygnębiających1. Trzeba by wam z pasją odkrywców wędrować po samych obrzeżach Pragi, od Podola po Vysočany i od Šárki aż po Hlubočepy i Zlíchov, aby ze zgrozą i zdumieniem namacać relief Pragi; znajdziecie nieznane góry, górki, cyple, wzniesienia i wybrzuszenia, skarpy, pochyłości i zbocza biednych miłości, doliny, uskoki, parowy, wąwozy, jary, zagłębienia, skały i dziury, gęstwiny i jeziora; objawi się wam teren szpetny i dziwnie nęcący, będziecie kręcić głową nad Libušą, dziwiąc się, dokąd to zawędrowała ze swoją założycielską manią, i nad ludźmi, którym na tak wielokształtnym fundamencie nie udało się zbudować najpiękniejszego miasta na świecie. Natraficie na pola i ogródki warzywne pośrodku miasta; odkryjecie pustynie i stepy u stóp ulic; zatrzymacie się u podnóża kozich stoków i usiądziecie na miedzy miłości, nieocienionej przez choćby jedno jedyne drzewo. Jest to dziwny, biedny i niezwykle zaniedbany margines; to kawałek ziemi, wyradzający się w straszną, nierzadko ostrą i kłującą szpetotę.

niedziela, 16 kwietnia 2023

PRAGA, MIEJSCA POSTOJÓW: U Zlatého tygra - najpierwsza z czeskich gospód

 [źródło tekstu: "Topos" 2023, nr 1-2 (numer poświęcony Pradze)]

 


U Zlatého tygra

ul. Husova 228/17, Staré Město, Praha 1         Plus Code: 3CP9+86, Praha

 

Tylko w gospodzie Pod Złotym Tygrysem [U Zlatého tygra] można na przestrzeni kilkudziesięciu godzin spotkać ludzi z dwóch różnych stron świata i, jak mogłoby się wydawać, z dwóch odmiennych kręgów kulturowych, którzy zachowują się niemal identycznie (i wcale nie mam tu na myśli mało skomplikowanej procedury konsumowania czeskiego piwa): pilnie obserwują otoczenie, zarazem zaś (to paradoks) wzrok mają zamglony, jakby patrzyli raczej do wewnątrz, jakby w sobie samych się rozglądali, z samymi sobą prowadzili dialog; jedną ręką z zapałem gryzmolą coś w rozłożonym na knajpianym stole zeszycie, drugą podnoszą do ust szklany kufel wypełniony najlepszym na świecie złocistym pilzneńskim. Sposobność obserwowania owych dziwacznych, we własnych myślach pogrążonych osobników trafiła mi się w minionym roku, gdy przez kilka dni, wieczór w wieczór, siadywałem przy jednym ze stołów w ciasnym lokalu przy ulicy Husa, aż wreszcie, w dzień odjazdu – niemal ćwierć wieku po mojej pierwszej tu wizycie – barman wskazał mi miejsce u stołu sztamgastów, jakby błogosławił temu dwudziestokilkuletniemu pielgrzymowaniu do Tygra. Powód moich pielgrzymek był zawsze ten sam, co w przypadku pochylonych nad notatnikami Francuza-diarysty i Araba-poety (bo ich to obserwowałem, im – niby to przez przypadek, bez intencji poznawczej – zaglądałem w bruliony). Bohumil Hrabal. 

 

poniedziałek, 3 kwietnia 2023

Mozart w Pradze

 

Fragment niedokończonego portretu Mozarta pędzla Josepha Lange

 

Gościł w Pradze pięciokrotnie. W roku 1789 były to pobyty jednodniowe – kompozytor przejeżdżał przez Czechy, celem jego podróży był Berlin. Pozostałe trzy wizyty – dwie w roku 1787 i jedna w 1791 – wiązały się z wystawianiem oper. Don Giovanni i La clemenza di Tito [Łaskawość Tytusa] miały swoje światowe prapremiery w praskim Teatrze Stanowym, co na zawsze przeniosło ów niezwykłej urody klasycystyczny budynek w sferę mitu. Wchodzący do niego znajdują się zarazem we współczesnej Pradze i poza czasem, na terytorium trwającej hic et nunc wiecznej chwili.

czwartek, 30 marca 2023

Praga Franza Kafki (2)

 

Franz Kafka, ok. 1915-1916 r. [źródło: Wikimedia Commons]


 

Dawna siedziba Robotniczego Towarzystwa Ubezpieczeń od Nieszczęśliwych Wypadków

III. ul. Na Poříčí 7, Nové Město, Praha 1

Plus Code: 3CQJ+RJ, Praha

 

 

wtorek, 28 marca 2023

Nobel dla Hrabala

[Fragment książki HRABAL. OSTATNIE LATA, która ukaże się w tym roku nakładem Wydawnictwa Uniwersytetu Łódzkiego]

 

Wieczór po wręczeniu Nagrody Literackiej Grinzane Cavour. Bohumil Hrabal,
Susanne Roth i Tomáš Mazal. [fot. z arch. T. Mazala]

PRZEMYSŁAW DAKOWICZ: Czy Hrabal rzeczywiście był zgłaszany do literackiej Nagrody Nobla? Coś na ten temat mówił? Zazwyczaj jest to bardzo skomplikowana dyplomatyczna kampania.

TOMÁŠ MAZAL: O tym, że będzie kandydatem do Nobla, nieoficjalnie się wspominało. Była to kwestia dość specyficzna – kto kogo zgłaszał i dlaczego. Przede wszystkim Václav Havel, którego zawsze będę darzył szacunkiem, no więc on sam i jego przyjaciele uważali, że Nobel powinien przypaść jemu. Albo w dziedzinie literatury albo za działania na rzecz pokoju. To oznacza, że krąg Havla i Zamku Hrabala nie proponował. Związek Pisarzy także stanowczo nie był za Hrabalem. Mówili: myśmy nie mogli publikować, on mógł to robić również za komunistów! Mieli Evę Kantůrkovą, Ivana Klímę i wielu innych dysydentów. Hrabal był im w pewien sposób niemiły.

 

poniedziałek, 27 marca 2023

Praga Franza Kafki (1)

 



 

Archikatedra świętego Wita

III. nádvoří 48/2, Hradčany, Praha 1

Plus Code: 3CR2+96, Praha

 

Przedostatni rozdział Procesu Kafki nosi tytuł W katedrze i opowiada o nieudanym spotkaniu prokurenta bankowego Józefa K. z kontrahentem z Italii, który zażyczył sobie być oprowadzonym po świątyni. W ostatniej chwili K. wypisuje ze słownika słówka z zakresu architektury i sztuki oraz przygotowuje się do roli cicerone. O umówionej godzinie czeka pod katedrą – ale Włoch nie przychodzi:

 

Plac katedralny był całkiem pusty. K. przypomniał sobie, że już gdy był dzieckiem, uderzało go to, iż w domach tego ciasnego placu były prawie wszystkie story u okien zawsze spuszczone. Przy dzisiejszej pogodzie było to zresztą zrozumialsze niż kiedy indziej. Także i w katedrze było pusto, nikomu, rzecz jasna, nie przychodziło do głowy zajrzeć tu teraz. K. przebiegł obie boczne nawy, spotkał tylko starą kobietę, która, owinięta w ciepłą chustę, klęczała pod obrazem Matki Boskiej i wpatrywała się weń. Z daleka zobaczył jeszcze jakiegoś kulejącego sługę kościelnego, znikającego we drzwiach w murze. K. przyszedł punktualnie, właśnie w chwili jego przybycia wybiła dziesiąta, ale Włocha jeszcze nie było. K. wrócił do głównego wejścia, stał tam czas jakiś niezdecydowany i w deszczu okrążył potem katedrę, by zobaczyć, czy Włoch nie czeka może gdzieś przy jakimś bocznym wejściu. Lecz nigdzie nie można go było znaleźć. Czyżby dyrektor źle zrozumiał podaną przez Włocha godzinę? Jak można było w samej rzeczy zrozumieć dobrze tego człowieka? Jakkolwiek jednak z tym było, musiał K. zaczekać jeszcze przynajmniej pół godziny. Ponieważ był zmęczony i chciał usiąść, wrócił do katedry, znalazł na jednym stopniu mały strzęp, coś w rodzaju dywanika, przyciągnął go końcami nóg przed jakąś bliską ławkę, owinął się szczelniej w swój płaszcz, nastawił kołnierz w górę i usiadł. Aby się rozerwać, otworzył album, kartkował w nim trochę, ale musiał wkrótce zaprzestać, gdyż zrobiło się tak ciemno, że gdy podniósł oczy, ledwie mógł jakiś szczegół rozróżnić w bliskiej nawie bocznej. W dali iskrzył się na głównym ołtarzu wielki trójkąt ze świec. K. nie mógł stwierdzić na pewno, czy już je wcześniej widział. Może zapalono je dopiero teraz. Słudzy kościelni umieją z racji swego zawodu snuć się cicho, nie zauważa się ich. Gdy się K. przypadkiem odwrócił, zobaczył, że niedaleko za nim płonie również jakaś wysoka świeca, przymocowana do jednej z kolumn. Pięknie to wyglądało, ale do oświetlenia obrazów, które wisiały przeważnie w mroku bocznych ołtarzy, zupełnie nie wystarczało, raczej powiększało ciemność. (przekład Józefiny Szelińskiej, cyt. za: F. Kafka, Wybór prozy, wstęp i oprac. Ł. Musiał, Zakład Narodowy im. Ossolińskich, Wrocław 2018, s. 330)

 

czwartek, 23 marca 2023

Josef Kroutvor, O kawiarniach Pragi

 


[...] Z rozwojem miast oraz rozbudową sieci oświetlenia ulicznego związane są początki nowego, typowo miejskiego fenomenu nocnego życia. Kawiarnie jaśnieją do późna, przyciągając gości niczym rozjarzone latarnie. Dla wielu kawiarnia jest drugim domem – może nawet domem jedynym. Miejski blask i blichtr życia towarzyskiego wabią ludzi do miast, girlandy świateł i kawiarniane lustra stwarzają iluzję szczęścia.

Do najstarszych secesyjnych kawiarń Pragi należało Café Corso przy ulicy Na příkopě (Na Fosie), dzieło architekta Friedricha Ohmanna. Budynek ten, jeden z pierwszych praskich obiektów secesyjnych, powstawał w latach 1897–1898. W tym czasie Ohmann kończył właśnie pracę nad wnętrzami Varieté w Karlínie, i zdaje się, że lekka muza prowadziła jego rękę również na Příkopach. Do najzupełniej zwyczajnego domu została przylepiona fasada z bogatą sztukateryjną dekoracją – jakby ją wyczarował zręczny cukiernik. Zewnętrzne powierzchnie frontowe pokrył malunkami Viktor Oliva, któremu także nie były obce nowinki wielkiego świata. Ozdobieniem wnętrz zajął się Arnošt Hofbauer, malarz i autor pierwszych czeskich plakatów o większej wartości plastycznej. Kawiarnia mieściła się na pierwszym piętrze i posiadała balkon osłonięty ruchomym płóciennym daszkiem.

piątek, 24 lutego 2023

"Praski" numer dwumiesięcznika "Topos"

 

Do sprzedaży trafia właśnie pierwszy tegoroczny numer dwumiesięcznika literackiego „Topos” - poświęcony Pradze. Można go nabyć w salonach EMPiK oraz poprzez stronę internetową Instytutu Książki.

Poniżej spis treści „czeskich”.

 


 

CZESI: PRAGA / PRAHA

piątek, 3 lutego 2023

Ulica Rymkiewicza

 

 

Jarosław Marek Rymkiewicz w łódzkim mieszkaniu, lata 50. XX w.


[...] Dzieci, Alinka i Jarek, zapisane zostały do szkoły – była to jednolita jedenastoletnia  placówka pedagogiczna działająca pod patronatem Robotniczego Towarzystwa Przyjaciół Dzieci; mieściła przy ulicy Cegielnianej 26 (dziś Jaracza 26), naprzeciwko Teatru Wojska Polskiego (dziś Teatr im. Jaracza).

Kiedy po raz pierwszy czytałem zamieszczony w książce Jacka Trznadla Hańba domowa dialog z autorem Wielkiego Księcia, byłem przekonany, że jest tam mowa o szkole przy ulicy Rewolucji 1905 roku; lecz gdy przed ośmioma laty z okładem wysłałem Ewie i Jarosławowi Markowi Rymkiewiczom współczesne widoki ulic Rewolucji 1905 i Więckowskiego, przy której sam mieszkam, okazało się, że chodzi o wzniesionych w latach międzywojennych budynek przy Jaracza. Z listu, który wtedy otrzymałem, dowiedziałem się, że marszruta dziesięcioletniego Jarka, kiedy z domu przy Żeromskiego 21 dotarł już do najbliższego skrzyżowania, wyglądała następująco: „szedł do szkoły Więckowskiego (Śródmiejską), przecinał Gdańską, Zachodnią, Piotrkowską”. [...]

wtorek, 31 stycznia 2023

Hrabal, Havel, Clinton. Rozmowa z Tomášem Mazalem

 

fot. Tomáš Mazal

 

 [Fragment książki Hrabal. Ostatnie lata, która ukaże się w tym roku nakładem Wydawnictwa Uniwersytetu Łódzkiego.] 

 

Przemysław Dakowicz: […] Proszę powiedzieć, jak doszło do spotkania pisarza z prezydentami w najsławniejszej praskiej gospodzie? Czy była to inicjatywa Václava Havla? Kiedy i od kogo się pan o tym szalonym pomyśle dowiedział?

 

Tomáš Mazal: To spotkanie Clintona z Hrabalem wymyślił Václav Havel. Chciał zorganizować Clintonowi nieformalne, swobodne popołudnie i wieczór w Pradze. No więc wyszli pieszo z Zamku, przeszli przez Most Karola i dotarli do ulicy Husa, do Zlatého Tygra. Tam zamówili najlepsze beczkowe piwo pilzneńskie na świecie, po czym Havel zaprosił do stołu Hrabala. On zaś powiedział Clintonowi, że jego „twarz przypomina mu Garry’ego Coopera w filmie W samo południe i że z „apollińskim uśmiechem Clinton „poleci dalej aż do Moskwy z przesłaniem „partnerstwa dla pokoju.

Cóż, dzisiaj mamy chyba koniec tego partnerstwa...

 

środa, 25 stycznia 2023

Siostry Franza Kafki jadą do Litzmannstadt

 

Franz Kafka z siostrami Valli (po lewej) i Elli (w środku). Fragment fotografii wykonanej ok. 1893 r.


W roku 1918 Hermann Kafka, ojciec autora Procesu, kupił kamienicę przy ulicy Bílka 4 w Pradze. Dom miał się stać rodową siedzibą Kafków – mieszkania otrzymały w nim trzy córki Julie i Hermanna. Dwie z nich, Gabriele (zwana Elli) i Valerie (zwana Valli) założyły już rodziny, trzecia, Ottilie, miała pójść w ich ślady w roku 1920. Senior rodu wyobrażał sobie może, iż za kilkadziesiąt lat cała pięciokondygnacyjna narożna kamienica z dwuczęściową fasadą (od strony ulic Bílka i Eliški Krásnohorskiej) zamieszkana będzie przez jego wnuki i prawnuki. W 1918 roku, gdy skończył 66 lat, pan Kafka miał czworo wnucząt: Felixa i Gerti Hermann (dzieci Elli) oraz Mariane i Lotte Pollak (dzieci Valli). W kolejnych latach na świat przyjdą jeszcze Hanne Hermann i dwie córki Ottli i Josefa Davidów, Věra i Helena. Gdyby każde z owych siedmiorga wnucząt (urodzonych między 1911 a 1923) miało dwoje dzieci (urodzonych, dajmy na to, między 1930 a 1945), a każde z tych dwojga własnych dwoje (urodzonych między 1950 a 1965), mieszkań w kamienicy przy ulicy Bílka chyba nie wystarczyłoby.