Náchod i Lipí pod Náchodem, 21 września 2024 roku.
![]() |
| Lipí, hostinec U Novaků; Mazal, Dakowicz, Kroutvor, Doležal (fot. Zdeněk Král) |
![]() |
| Náchod, restauracja Port Arthur (fot. Aleš Formánek) |
Náchod i Lipí pod Náchodem, 21 września 2024 roku.
![]() |
| Lipí, hostinec U Novaků; Mazal, Dakowicz, Kroutvor, Doležal (fot. Zdeněk Král) |
![]() |
| Náchod, restauracja Port Arthur (fot. Aleš Formánek) |
W najbliższą sobotę, niespełna tydzień przed setną
rocznicą narodzin wybitnego czeskiego pisarza, zostanie on upamiętniony w gościńcu U Novaků pod Náchodem. Głos zabiorą Josef Kroutvor, Miloš Doležal, Tomáš Mazal i Przemysław Dakowicz.
W latach czterdziestych młody Josef Škvorecký był częstym gościem lokalu w Lipí, gdzie - wobec niemieckiego zakazu grania jazzu i swingu w miejskich lokalach - on i jego przyjaciele mogli oddawać się swojej muzycznej pasji bez obawy, że zostaną aresztowani i ukarani.
Gospoda w Lipí pod Náchodem (u Škvoreckiego: Provodov pod Kostelcem) opisana została na kartach tomu Fajny sezon (Prima sezóna).
„Do Provodova szliśmy z kapelą na piechotę. Wlekliśmy wóz z instrumentami, a za nami ciągnęła grupa chłopaków i dziewczyn z Kostelca, którzy pomagali nam go nam pchać. Wspinaliśmy się na wzgórze, które wznosiło się powoli, a pod nami, w dolinie, Kostelec lśnił w deszczu. Wisiały nad nim czarne i szare chmury, a nad lasem unosiła się para.
Do Provodova były to prawie cztery kilometry, więc w zasadzie leżał już w górach. Wielka wieś, w samym środku kościół z czerwoną cebulastą wieżą, tuż za kościołem ogromna gospoda „U Žaludu”. Tonda Novák, syn gospodzkiego, zaprzedany swinger, załatwił nam to u ojca. W gospodzie mieli za barem salę, w której, zanim Niemcy zakazali tańca, organizowano herbatki taneczne i wystawiano amatorskie przedstawienia. Jacyż oni byli głupi, ci Niemcy. Od czasu do czasu przychodzili sprawdzić, czy przypadkiem ktoś nie tańczy, ale tylko w sobotę wieczór i w niedzielę po południu. Dlatego w sobotę graliśmy jedynie do szóstej, a potem biegliśmy na dół do miasta, aby o ósmej móc zacząć w „Baranku”. Zimą zjeżdżaliśmy na sankach. Dla pewności z przodu, w barze przy oknie, siadał jeszcze żandarm pan Nosek, który dałby nam znać, gdyby szła jakaś kontrola.”
[fragment Fajnego sezonu Josefa Škvoreckiego, przeł. P. D.]
Najbardziej niezwykłym – i zarazem najbardziej stresującym – elementem pracy nad programem poświęconym twórczości Josefa Škvoreckiego, były rozmowy z czeskimi pisarzami i badaczami literatury.
Wędrówka po Náchodzie z Tomášem Mazalem oraz wizyty w domu Josefa Kroutvotra, w Památníku národního písemnictví (u Petra Kotýka) oraz na Wydzale Filozoficznym Uniwersytetu Karola (u prof. Michaela Špirita) i dialogi, które prowadziliśmy, na długo pozostaną w mojej pamięci.
Dziękuję autorowi zdjęć, Konradowi Wasilewskiemu, za inwencję i cierpliwość. Dziękuję całej ekipie programu Sądy Przesądy: W powiększeniu - za zaufanie. Rad jestem, że mogłem pomóc.
![]() |
| W gościnie u Josefa Kroutvora. Rozmawiamy o Škvoreckim. Fot. Konrad Wasilewski |
| Náchod, kościół św. Wawrzyńca - miejsce chrztu Škvoreckiego |
Siedzieliśmy w Port Arthur i Benno powiedział:
– A więc rewolucja zostaje przełożona na świętego Dygdy.
– No – powiedziałem i wsadziłem stroik do ust. – Z przyczyn technicznych, co nie? [...]
[Josef Škvorecký, Tchórze]
| Tomáš Mazal i Konrad Wasilewski |
| Tomáš Mazal przed wejściem do restauracji Port Arthur |