poniedziałek, 23 sierpnia 2021

"Separatka" - więzienny wiersz Jana Zahradníčka

 [źródło: „Topos” 2021, nr 2, s. 58–59]

 



Jan Zahradníček

 

Separatka

 

Mam sąsiadów po prawej i sąsiadów po lewej. 

Jak również pod nogami i nad głową. Tak blisko

a cóż za przepaści między nami tych stropów, tych ścian.

 

Jesteśmy każdy sam.

Kropla z huczącej rzeki wszechrzeczy.

A gdy do siebie stukamy,

niedziela, 22 sierpnia 2021

Havel: Wspomnienie o Janie Zábranie


[źródło tekstu: „Topos” 2021, nr 2, s. 41 – 43]

 

Praga, Malá Strana; dom, w którym mieszkał V. Holan (fot. P.D.)


Publikowanych obecnie[1] osobistych notatek i dziennikowych zapisków Jana Zábrany dotychczas nie znałem. Jak przez mgłę pamiętam, że kiedyś chyba mi o nich wspominał, lecz nigdy nie było okazji, by się z nimi zapoznać. Gdy dziś je czytam, przed oczyma zjawia mi się żywo jego osoba. Są to dla mnie teksty ogromnie zajmujące.

Dobrze pamiętam moje pierwsze spotkanie z Janem Zábraną, do którego doszło w następujący sposób. Z dwoma przyjaciółmi, brneńskim poetą Jiřím Kuběnou i z późniejszym reżyserem filmowym Milošem Formanem, w głębokich latach pięćdziesiątych, może był to rok pięćdziesiąty drugi, odwiedziliśmy wspólnie Vladimíra Holana. Była to nasza pierwsza wizyta u tego poety, którego tomiki odkryliśmy i właśnie dlatego chcieliśmy się z nim spotkać. Potem zachodziłem do niego częściej. W drzwiach natknęliśmy się na nieznanego mężczyznę, nieco od nas starszego, ale także jeszcze młodzika[2]. Najwyraźniej miał audiencję przed nami. On wychodził, myśmy wchodzili. Vladimír Holan zaraz nas ze sobą poznał i powiedział, że to również początkujący autor, który doń zagląda. Od razu wzbudziliśmy ciekawość Jana Zábrany, wówczas nie było bowiem zbyt wielu bliskich nam wiekiem ludzi, którzy by się orientowali w gnębionej kulturze, dla których byłaby przedmiotem zainteresowania, a oni dążyliby do tego, by stać się jej częścią. Społeczeństwo było bardzo zatomizowane, a ludzie do siebie pod tym czy innym względem podobni z trudem nawiązywali kontakty. Sam nagi fakt, że w tej mrocznej epoce znaleźliśmy drogę do Vladimíra Holana, był dlań [dla Zábrany] sygnałem, że być może jesteśmy osobami wartymi uwagi. Tak więc już podczas owego spotkania w drzwiach Holana umówiliśmy się we czwórkę gdzieś w gospódce.

piątek, 4 czerwca 2021

Literatura czeska wraca na łamy "Toposu"

 


 

W numerze między innymi:

PRZEMYSŁAW DAKOWICZ, Na Wysoczynie [część druga]
JOSEF TOUFAR, Moja ostatnia wola
MILOŠ DOLEŽAL, Dren JT
JAN ZAHRADNĺČEK, Dom Strach
VÁCLAV HAVEL, Wspomnienie o Janie Zábranie
JAN ZÁBRANA, Całe życie [fragmenty z dziennika]
BOHUMIL HRABAL, Obrazy, z których żyję [fragment] 
List JAKUBA DEMLA do Jana Zahradníčka
List JAKUBA DEMLA do Marii Zahradníčkowej, napisany w związku ze śmiercią i pogrzebem Jana Zahradníčka
JAN ZAHRADNĺČEK, Separatka

 

sobota, 29 maja 2021

Na Wysoczynie [część trzecia]: Kaliště, Humpolec, Polná

 

 

Na Wysoczynie [część pierwsza]: Světlá nad Sázavou, Lipnice nad Sázavou, Dolní Město ==> KLIKNIJ i CZYTAJ

Na Wysoczynie [część druga]: Pejškovna, Zahrádka, Želiv ==> KLIKNIJ i CZYTAJ

 


[pierwodruk: "Topos" 2020, nr 3]

 

Kościół, cmentarz, gospoda

Życie wysoczyńskich wsi i miasteczek koncentruje się nieodmiennie wokół dwóch ośrodków – kościoła i gospody. W kościele mieszkańcy tej krainy przez wieki upewniali się, że ich niełatwe życie, wypełnione ciężką pracą fizyczną, przede wszystkim pracą na roli, jest zakorzenione i umocowane w rzeczywistości wyższej, niematerialnej i nie-ludzkiej, wykraczającej poza perspektywę pojedynczego losu, poza sferę jednostkowych dramatów i radości, że ma sens głębszy niż kufel piwa wypity w wiejskiej gospodzie. Z kolei gospoda była im potrzebna przede wszystkim do tego, by celebrować spotkanie, aby z kimś innym wymienić doświadczenia, by przejrzeć się w zwierciadle cudzego życia i zrozumieć, że wobec wielkiej i małej historii wszyscy jesteśmy równi, tak samo bezradni i słabi. Stwierdziwszy porównywalność i powtarzalność ludzkich spraw, nasłuchawszy się opowieści o czyjejś biedzie i czyimś szczęściu, podjąwszy próbę opowiedzenia własnego nieistotnego życia,  mieszkaniec wysoczyńskiej wsi lub miasteczka zyskiwał perspektywę bez mała uniwersalną, docierała do niego owa podstawowa prawda: to, co wydarza się mnie, wydarza się innym, od wieków, od zawsze, w dramatach i w absurdach mojego życia jestem tak samo ludzki, jak sąsiad przy stole, jak nasi ojcowie, dziadowie i pradziadowie.

Opowieść o przeszłości Wysoczyny musi więc być opowieścią o tym, co działo się w kościołach i gospodach oraz w ich bezpośrednim otoczeniu. Pojmuję to najpełniej w wiosce Kaliště, miejscu narodzin Gustava Mahlera. Świątynię od szynku dzieli tu nie więcej niż sto metrów. Ojciec przyszłego kompozytora, Bernard Mahler, prowadził gospodę i Gustav przyszedł na świat w tym samym budynku, w którym mieszkańców wsi karmiono i pojono. Nie inaczej było z Josefem Toufarem – do jego rodziny należała gospoda w oddalonej o pięćdziesiąt kilometrów wsi Arnolec. Z kolei Bohumil Hrabal całe dzieciństwo i młodość mieszkał w browarach, w których zatrudniony był jego ojczym Francin. Genialny kompozytor zamykający w muzyce epokę romantyzmu i otwierający nowoczesność, katolicki ksiądz zamęczony przez komunistów, najsłynniejszy powojenny pisarz czeski – wszyscy oni wychodzą z podobnie skonstruowanej przestrzeni, mającej wpływ na postrzeganie i interpretowanie świata oraz ludzkich spraw.

czwartek, 27 maja 2021

Na Wysoczynie [część druga]: Pejškovna, Zahrádka, Želiv

 

Na Wysoczynie [część pierwsza]: Světlá nad Sázavou, Lipnice nad Sázavou, Dolní Město ==> KLIKNIJ i CZYTAJ 

Na Wysoczynie [część trzecia]: Kaliště, Humpolec, Polná ==> KLIKNIJ i CZYTAJ

 

[pierwodruk: "Topos" 2020, nr 3]

 

Pejškovna

Dopiero następnego dnia, kiedy wstało słońce, mogłem się dobrze przyjrzeć sadybie Doležalów, do której dotarliśmy około północy. O miejscu tym wiele słyszałem. Nazwano je Pejškovna – aby zachować pamięć o poprzednich właścicielach. Centrum Pejškovny stanowi murowana chata z zespołem dawnych zabudowań gospodarczych, dziś od czasu do czasu służących jako przestrzeń kultury, przede wszystkim literackiej i teatralnej, albowiem gospodarze, Miloš i Jana, są ludźmi czynnymi, twórczymi i otwartymi na innych. Poza budynkami sad jabłoniowy, pompa, bo tak wysoko nie sięga przecież sieć wodociągowa, ulokowany pod ścianą chaty składzik drewna, którym w razie potrzeby pali się w starym kuchennym piecu, wreszcie niespodziewana płaszczyzna pośrodku łąki opadającej skośnie ku lasowi, z metalową bramką, która w sposób jednoznaczny daje do zrozumienia, że stoimy na miniaturowym boisku do piłki nożnej, gdzie w najlepszych chwilach, gdy Pejškovna wypełnia się ludzkim tłumem, bywają rozgrywane mecze, to znaczy: spotkania w pełnym znaczeniu tego słowa towarzyskie.


Budynki są stare, ściany z wysoczyńskiego kamienia, grube, bielone lub malowane na błękitno, ciemnobrązowe deski drewnianych nadbudówek przechowują pamięć wszystkich wiatrów i deszczów, wszystkich tropikalnych upałów i śnieżnych zamieci z ostatnich kilkudziesięciu lat. Wnętrza domowe pełne są pamiątek, zdjęć, listów, plakatów i – przede wszystkim – książek. Wielkoformatowymi fotografiami i zadrukowanymi płachtami barwnego papieru, zawierającymi informacje o organizowanych tutaj, na Pejškovnie, oraz w okolicznych miastach i miasteczkach czytaniach wierszy, wieczorach autorskich, spektaklach i koncertach, obwieszone są wewnętrzne ściany ogromnej szopy.  Na drewnianych drzwiach innego z bocznych budynków, obok anonsu zapowiadającego odbyte dawno temu spotkanie z twórczością Zdeňka Matěja Kuděja, duży plakat z uroczystego pochówku prochów admirała Józefa Unruga i jego żony Zofii na cmentarzu wojskowym w Gdyni.

wtorek, 25 maja 2021

Na Wysoczynie [część pierwsza]: Světlá nad Sázavou, Lipnice nad Sázavou, Dolní Město

 

[pierwodruk: "Topos" 2020, nr 3]

 

 

A potem wsiadłem w pociąg i z Nymburka pojechałem do Světlej nad Sazawą.

 

U Haška w Lipnicy

Już kilka dni wcześniej Miloš Doležal uświadomił mi, że przyjeżdżam niemal dokładnie w 99. rocznicę przybycia na Wysoczynę Jaroslava Haška, który w Lipnicy nad Sazawą układał drugą część Przygód dobrego wojaka Szwejka i tutaj, nie ukończywszy czterdziestu lat (ani powieściowego dzieła swego życia), wyzionął ducha. Obejrzana w internecie fotografia z pamiątkową tablicą, wmurowaną przez potomnych w boczną ścianę dworca kolejowego w Světlej, stanowiła dla mnie jedyny punkt orientacyjny. O Světlej nic więcej nie wiedziałem – była czymś niemal niematerialnym, białą plamą czekającą na wypełnienie.

 


Hašek miał tu przyjechać w walonkach, które służyły mu jako domowe bambosze. Wyszedł z dzbankiem po poranne piwo, ale na ulicy wdał się w rozmowę z malarzem Jaroslavem Panušką, który właśnie ruszał na Wysoczynę. Dzbanek musiał się rozłączyć z walonkami – niewypite piwo czekało na barowym kontuarze, pisarz zaś wsiadł do pociągu, który 25. sierpnia 1921 roku o godzinie 12:37 wtoczył się na peron w Světlej. Panuška i Hašek (wciąż w bamboszach) drogę do Lipnicy przebyli pieszo, zatrzymując się w każdej z napotkanych gospód. Miloš, który właśnie zajechał przed dworzec swoją škodą, zapewne kazałby mi wypić piwo w pierwszej z nich, mieszczącej się niegdyś na parterze przydworcowego hotelu U Košků – i ja ów powitalny toast, właśnie w takich okolicznościach, spełniłbym z najwyższą radością. Niestety, hotel od lat nie działa, a budynek stojący naprzeciwko dworca z roku na rok coraz bardziej niszczeje.

 


W Czechach, szczególnie zaś na Wysoczynie, nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło. Przejechawszy siedem kilometrów w kierunku południowym, spoczęliśmy przy stole w miejscu jeszcze stosowniejszym – w lipnickiej gospodzie U české korůny, tam, gdzie Hašek dyktował Klimentovi Štěpánkovi kolejne rozdziały Szwejka i wszystkie pomniejsze humoreski, gdzie w ostatnich kilkunastu miesiącach swojego krótkiego życia wciąż przesiadywał, a nawet (póki nie wyremontował domu kupionego od jednego z mieszkańców Lipnicy) mieszkał. 

niedziela, 10 stycznia 2021

Rok 2020 w "Toposie": literatura czeska

 

 
 
Przez cały rok 2020 w dwumiesięczniku literackim "Topos" publikowaliśmy eseje o literaturze czeskiej, przekłady z tej literatury, rozmowy z poetami i prozaikami oraz - last but not least - trudno dostępne fotografie.
Przed kilkoma dniami drukarnię opuścił ostatni z serii tegorocznych numerów "czeskich", poświęcony osobie i dziełu BOHUMILA HRABALA. Można go nabyć w salonach EMPiK oraz bezpośrednio u wydawcy (wystarczy wysłać wiadomość mailową na adres prenumerata@tps-dworek.pl - tu do kupienia również numery archiwalne).
Zachęcam do zapoznania się ze spisem treści najnowszego numeru pisma, a także z "czeską" zawartością numerów wcześniejszych.
 
-----------------------
"Topos" 2020, nr 5-6
-----------------------
BOHUMIL HRABAL, Obrazy, z których żyję [fragmenty], przeł. P. Dakowicz
JAN ŘEHOUNEK, Teatralne korzenie pisarza Bohumila Hrabala, przeł. P. Dakowicz
JOSEF KROUTVOR, Spotkania z Bohumilem Hrabalem [fragment], przeł. P. Dakowicz
JAN KAPLAN, O Hrabalu i T.S. Eliocie, przeł. P. Dakowicz
Owoc opuncji. Z Krystyną KAPLAN o Hrabalu, emigracji i związkach polsko-czeskich rozmawia Przemysław DAKOWICZ
TOMÁŠ MAZAL, Trzydzieści taśm z symfoniami, przeł. P. Dakowicz
BOHUMIL HRABAL, Apokalipsa [wiersz], przeł. P. Dakowicz
 
---------------------
"Topos" 2020, nr 4
---------------------
KLIMENT ŠTĔPÁNEK, Ze wspomnień o Jaroslavie Hašku, przeł. P. Dakowicz
MILOŠ DOLEŽAL, Dąb w Kochánovie, przeł. P. Dakowicz
TOMÁŠ MAZAL, Po śladach Gustava Mahlera, przeł. P. Dakowicz
JOSEF KROUTVOR, Kaliště, przeł. P. Dakowicz
BOHUMIL HRABAL o Polnej, przeł. P. Dakowicz
JAKUB DEML, Sen z 30 VIII 1960, przeł. P. Dakowicz
„Cięłam drewno i otworzyła się furtka”… Rozmowa MILOŠA DOLEŽALA z MARIĄ ZAHRADNÍČKOVĄ, żoną poety Jana Zahradníčka, przeł. P. Dakowicz
MILOŠ DOLEŽAL, Rzeczy niepojęte, cudaki, dziwacy, przeł. P. Dakowicz
PRZEMYSŁAW DAKOWICZ, Na Wysoczynie [część pierwsza]
 
---------------------
"Topos" 2020, nr 3
---------------------
PRZEMYSŁAW DAKOWICZ, Czesi (III)
O Janie Skácelu. BOHUMIL HRABAL. MILAN KUNDERA. SYLVIE RICHTEROVÁ, przeł. P. Dakowicz
PETR SKÁCEL, Z historii rodzinnych, przeł. P. Dakowicz
JAN SKÁCEL, O sobie samym, przeł. P. Dakowicz
JAN SKÁCEL, Dokąd odchodzą mamy; Kopciuszek; Przewoźne dla Charona; Zmarli; Cmentarz żydowski w Mikulovie; Modlitwa za wodę, przeł. P. Dakowicz
JAN SKÁCEL, Z listów do Jiřího Frieda, przeł. P. Dakowicz
„Byłam pierwszą czytelniczką Janka…”. Krótka rozmowa z BOŽENĄ SKÁCELOVĄ, przeł. P. Dakowicz
 
---------------------
"Topos" 2020, nr 2
---------------------
PRZEMYSŁAW DAKOWICZ, Czesi (II)
STANISLAV VODIČKA, Poeta Jakub Deml w Tasovie [trzy fragmenty], przeł. P. Dakowicz
JAKUB DEML, Będzie to moja śmierć; W zimie, przeł. P. Dakowicz
JAKUB DEML, Stenograficzny zapis nocnego snu z 31 grudnia 1960 roku, przeł. P. Dakowicz
VLADIMIR HOLAN, Zuchwałość, przeł. P. Dakowicz
JOSEF MLEJNEK, Podłoże; Ćwiczenia duchowne; Ostatni list, przeł. P. Dakowicz
JOSEF MLEJNEK, Z poezją zetknąłem się wcześniej niż z poetami, przeł. P. Dakowicz
 
--------------------
"Topos" 2020, nr 1
--------------------
JOSEF KROUTVOR, Klucz poezji, przeł. P. Dakowicz
BOHUMIL HRABAL, Jak człowiek zostaje pisarzem, przeł. P. Dakowicz
Kwestionariusz Hrabalowski. Fragmenty wywiadów z BOHUMILEM HRABALEM, przeł. P. Dakowicz
JAN ZAHRADNÍČEK, Ostatnia róża; Pragnienia; Bujna nędza, przeł. Andrzej BABUCHOWSKI
ANDRZEJ BABUCHOWSKI, O strażniku, który ratował wiersze
MILOŠ DOLEŽAL, „Na przekór dotkliwej beznadziei srebrny lipień płynie pośród głębi”, przeł. Andrzej BABUCHOWSKI
JOSEF MLEJNEK, Nagle nie mieliśmy, gdzie głowy złożyć. Rozmowa z Janem Jakubem ZAHRADNÍČKIEM, synem autora Znaku mocy, przeł. Andrzej BABUCHOWSKI
MILOŠ DOLEŽAL, Historia (I); Czołgista; Pavel Janský, Józef Czapski, Jan Čep, przeł. P. Dakowicz
Życie na polu minowym. Rozmowa z Milošem DOLEŽALEM, przeprowadzona w maju 2019 i spuentowana w styczniu 2020 roku. Rozmowę przeprowadził i przełożył P. Dakowicz
JIŘÍ ČERVENKA, Ścieżką z Šatova; Na Výrovku; Dies irae; W szpitalu,
przeł. Karol MALISZEWSKI
Mimochodem parę wierszy. Z Jiřím ČERVENKĄ, poetą, tłumaczem, wędrowcem, rozmawia Artur NOWACZEWSKI
JOSEF KROUTVOR, Hołd złożony Josephowi Rothowi,
przeł. P. Dakowicz
ARTUR NOWACZEWSKI, „Nie mogłem więc pominąć jego śladów w tej krainie”. Kilka uwag o sztuce reportażu Miloša Doležala
PRZEMYSŁAW DAKOWICZ, Z dobranocek dla Hrabala
 

 

sobota, 9 stycznia 2021

Bohumil Hrabal okładkowym autorem "Toposu"

 


 

"Topos" 2020, nr 5-6
-----------------------
 
BOHUMIL HRABAL, Obrazy, z których żyję [fragmenty], przeł. P. Dakowicz 
 
JAN ŘEHOUNEK, Teatralne korzenie pisarza Bohumila Hrabala, przeł. P. Dakowicz 
 
JOSEF KROUTVOR, Spotkania z Bohumilem Hrabalem [fragment], przeł. P. Dakowicz 
 
JAN KAPLAN, O Hrabalu i T.S. Eliocie, przeł. P. Dakowicz 
 
Owoc opuncji. Z Krystyną KAPLAN o Hrabalu, emigracji i związkach polsko-czeskich rozmawia Przemysław DAKOWICZ 
 
TOMÁŠ MAZAL, Trzydzieści taśm z symfoniami, przeł. P. Dakowicz 
 
BOHUMIL HRABAL, Apokalipsa [wiersz], przeł. P. Dakowicz 
 
 
W numerze przeszło dwadzieścia unikatowych fotografii dokumentujących najważniejsze etapy życia autora Pociągów pod specjalnym nadzorem

 

czwartek, 31 grudnia 2020

"Almanach Prowincjonalny": Z dobranocek dla Hrabala

 


[fragment tekstu opublikowanego w 32. numerze "Almanachu Prowincjonalnego"]

 

[...] Stara Europa wydawała ostatnie tchnienie, kiedy po raz pierwszy ujrzał Pan na własne oczy jej żidenicki zakątek. Przez trzy miesiące, aż do chwili, gdy dziewiętnastoletni zamachowiec Gawriło Princip zastrzelił w Sarajewie arcyksięcia Franciszka Ferdynanda i jego czesko-niemiecką żonę, hrabinę von Chotek, żył Pan, nieświadom niczego, w tym dawnym świecie pozornego spokoju, wśród ludzi tej dobiegającej końca epoki, o których napisano: „Ich życie było bardzo jednostajne, niezmiennie takie samo o początku do końca, bez wzlotów i upadków, bez wstrząsów i niebezpieczeństw, życie, w którym istniały tylko drobne troski, a zachodzące zmiany były ledwo dostrzegalne. Fala czasu niosła ich statecznie i spokojnie w tym samym rytmie od kolebki o grobu. Mieszkali w tym samym kraju, w tym samym mieście i prawie zawsze w tym samym domu”.

Autora tych słów, Stefana Zweiga, kula bośniackiego zamachowca dosięgła w Ameryce Południowej, bo od kiedy świat się zmienił, Stefan Zweig nie potrafił na nim dłużej żyć i choć w brazylijskim mieście Petrópolis nic mu nie groziło, on i jego żona postanowili własną śmierć okazać światu jako znak protestu. Ich martwe ciała krzyczały, już po raz ostatni, że Lotte i Stefan Zweigowie nie godzą się na Europę Hitlera, w której pali się książki, morduje ludzi i to, co kilkadziesiąt lat wcześniej mogło uchodzić za wieczne, czyni nieodwołalnie die Welt von Gestern. Może to lepiej, że nie zobaczyli już Europy Stalina, która wtedy, w 1942 roku, nie znajdowała się nawet w stadium zalążkowym. Także ona stała się możliwa do pomyślenia, również ona wyłoniła się z niebytu dzięki strzałom Gawriła Principa, które rozległy się w stolicy Serbii dokładnie trzy miesiące po Pana narodzinach, dwudziestego ósmego czerwca tysiąc dziewięćset czternastego roku.

wtorek, 29 grudnia 2020

Rozmowa Miloša Doležala z Marią Zahradníčkovą

 

CIĘŁAM DREWNO I OTWORZYŁA SIĘ FURTKA”...

ROZMOWA MILOŠA DOLEŽALA Z MARIĄ ZAHRADNÍČKOVĄ,

ŻONĄ POETY JANA ZAHRADNÍČKA[1]

[FRAGMENT]


Zahradníčkovie w Brnie, rok 1946 lub 1947 [fotografia z arch. M. Doležala]

 

Miloš Doležal: Dorastała pani w wysoczyńskiej wsi Uhřínov, niedaleko Velkého Meziříčí. Jak wspomina pani swoją rodzinną gminę?

Maria Zahradníčková: To była inna wieś, niż jest teraz. Dziś w całej wiosce nie ma ani jednej gęsi, ani jednej krowy, nie jest to więc żadna wieś, ale na poły miasto. Pochodzę z chłopskiej rodziny, również dlatego nasi zostali za komuny wysiedleni, w pięćdziesiątym drugim, na świętego Wacława. Mój rodzinny dom stoi przy placu, liczy sobie trzysta lat. Tam się wychowałam. Urodziłam się w roku 1900, w styczniu, kiedy tata wrócił z rosyjskiej niewoli. Było nas pięć dziewcząt i dwóch chłopaków. A jeszcze dwaj kolejni zmarli. Mama miała dziewięć porodów. Powinni jej za to dać medal, a zamiast tego ją wysiedlili, kiedy owdowiała i zostały jej na głowie dzieci. Oczywiście, musiałam się opiekować rodzeństwem. W dzieciństwie doglądaliśmy gęsi i paśli krowy na łąkach ponad Uhřínovem. Było tam ślicznie. Również Jakub Deml przyznał, że w Uhřínowie jest piękniej niż w Tasovie. […] Koło Uhřínova są tak piękne doliny, że poeci chodzili tam sobie obmywać nogi. W dziewczęcych czasach szłyśmy raz wiązać owies i zobaczyłyśmy rozwieszone na wierzbach płaszcze. Zlękłyśmy się i w ogóle nie chciałyśmy na tę łąkę wejść. Przecież to panowie z plebanii moczyli nogi – Jan Dokulil, Jan Zahradníček i Jan Čep.

Miała pani zatem piękne dzieciństwo?

poniedziałek, 28 grudnia 2020

Kliment Štěpánek o Jaroslavie Hašku

 


 


Kliment Štěpánek

Ze wspomnień o Jaroslavie Hašku

[fragment]


Jeśli mam spisać swoje wspomnienia o Jaroslavie Hašku, autorze wielu setek humorystycznych opowiadań i słynnej powieści Przygody dobrego wojaka Szwejka podczas wojny światowej, mogę to uczynić jedynie w odniesieniu do kilku jego ostatnich lat, które spędził Hašek w Lipnicy nad Sázavą.

W tejże Lipnicy, po powrocie z Rosji, przeżył Jaroslav Hašek końcówkę swojego życia.

Krótko wspomnę o otoczeniu, w którym Hašek żył i które tak bardzo sobie upodobał. Lipnica nad Sazavą leży w okręgu Havlíčkův Brod. Jest to górskie miasteczko w pięknej lesistej okolicy; ruiny słynnego niegdyś i potężnego zamku górują nad rozległą przestrzenią. Poza rzemiosłem kamieniarskim, które dawało jedynie skromne środki do życia, oraz nędznymi pólkami, nie było tu innego dochodu. Sławnej niegdyś i potężnej Lipnicy, obdarzonej prawami miejskimi już za Karola IV, pozostało jedynie jej piękno i historia. I malarze!

czwartek, 22 października 2020

Czesi z Wysoczyny w "Toposie"



 

CZESI – KONTYNUACJA (wybór i przekłady: Przemysław Dakowicz)

KLIMENT ŠTĔPÁNEK, Ze wspomnień o Jaroslavie Hašku

MILOŠ DOLEŽAL, Dąb w Kochánovie

TOMÁŠ MAZAL, Po śladach Gustava Mahlera

JOSEF KROUTVOR, Kaliště

BOHUMIL HRABAL o Polnej

JAKUB DEML, Sen z 30 VIII 1960

Cięłam drewno i otworzyła się furtka”… Rozmowa MILOŠA DOLEŽALA z
MARIĄ ZAHRADNÍČKOVĄ, żoną poety Jana Zahradníčka

MILOŠ DOLEŽAL, Rzeczy niepojęte, cudaki, dziwacy

PRZEMYSŁAW DAKOWICZ, Na Wysoczynie [część pierwsza]





niedziela, 11 października 2020

Jan Skácel o sobie

 


Jan S
kácel

O sobie samym1

Do szkoły podstawowej chodziłem w Poštornej na południu Moraw. Jest to region, na którym rozżarzone słońce spoczywa niczym lwia łapa. Całe lato chodziliśmy boso. W wakacje leżeliśmy na brzegu Dyi, rzeki z wysokimi glinianymi brzegami. W pobliżu są lednickie stawy. Jesienią nad naszymi głowami przeciągały stada dzikich gęsi. W pogodny czas widać było Pálavę.

Gimnazjum w Břeclaviu. Codzienne wędrowanie do szkoły przez sześć drewnianych mostów. Wzdłuż drogi łąki obsypane kwiatami zimowita. Koniec Pierwszej Republiki i niemiecka okupacja. Przenieśliśmy się do Brna. Matura w gimnazjum w Královym Polu2. Po wojnie studia na wydziale filologicznym. Czeski, rosyjski, historia sztuki.

piątek, 9 października 2020

Jan Skácel: wiersze




Dokąd odchodzą mamy


Wiem ja, dokąd odchodzą mamy.

W lipcu zaczną się nam zapodziewać,
najpierw tylko z rzadka i tylko za dnia,
aby nie zmierzchły.

Potem długo, długo nie ma ich w domu,
były daleko.
Powiadają, że żył u nich niegdyś
ślepy kowal.
I że raz jeden każdy rzucił kamieniem.

Troszkę chromają jak zranione ptaki.

Pewnego dnia musimy szukać mamy
nocą wśród traw. Nad ranem stajemy
przed zarośniętą furtką.
Pokryte rosą pnie się
w splotach powojnika cudze dzieciństwo.

Spotykamy dziewczynkę i skądś ją znamy.

Zapytać chciałbym, lecz mi nie wolno.


                 [z tomu Hodina mezi psem a vlkem]




Przewoźne dla Charona

Ostatni miedziak słyszę pod językiem,
Na próżno pytam, gdzieżem złoto dał.
Dalej jest noc i pochylone głogi
za oknem puściły się w cwał.

Jeszczem tu niżej w uczuć oszronieniu.
Leżymy obok siebie ty i ja.
Smakuję w mroku gorzką prawdę miedzi,
słuchając na wznak, jak ubywa nas.


               [z tomu Smuténka]



Zmarli

Nasi zmarli są zawsze z nami
i wcale nie jesteśmy sami

Przychodzą pod postacią cieni
we włosach popiół grudki ziemi

Twarze się jakby rozpłynęły
lecz ciągle się rozpoznajemy

Bo zeszłorocznych chabrów woni
czas im do reszty nie starł z dłoni

Cicho witają mnie jak swego
garbuska świata doczesnego


                 [z tomu Dávné proso]



Więcej wierszy Jana Skácela w przekładzie P. Dakowicza znaleźć można w bieżącym numerze dwumiesięcznika literackiego „Topos”(2020, nr 3).


czwartek, 13 sierpnia 2020

Jan Skácel w "Toposie"

 



W numerze 3. z roku 2020 między innymi:


CZESI – KONTYNUACJA (wybór i przekłady: Przemysław Dakowicz)


PRZEMYSŁAW DAKOWICZ, Czesi (III)

O Janie Skácelu. BOHUMIL HRABAL. MILAN KUNDERA. SYLVIE RICHTEROVÁ

PETR SKÁCEL, Z historii rodzinnych

JAN SKÁCEL, O sobie samym

JAN SKÁCEL, Dokąd odchodzą mamy; Kopciuszek; Przewoźne dla Charona; Zmarli;

Cmentarz żydowski w Mikulovie; Modlitwa za wodę

JAN SKÁCEL, Z listów do Jiřího Frieda

Byłam pierwszą czytelniczką Janka…”. Krótka rozmowa z BOŽENĄ SKÁCELOVĄ


sobota, 8 sierpnia 2020

Film dokumentalny "Rymkiewicz. Historia i metafizyka"

 

Rymkiewicz. Historia i metafizyka 

film dokumentalny, 2019


scenariusz i reżyseria: Przemysław Dakowicz, Beata Netz



Przed rokiem Beata Netz, dokumentalistka, wdowa po znakomitym poecie, prozaiku i tłumaczu (Sándor Márai!) Feliksie Netzu, zwróciła się do mnie z propozycją wspólnej pracy nad filmem dokumentalnym o Jarosławie Marku Rymkiewiczu i jego twórczości. Nie miałem pojęcia, kto będzie producentem filmu i kto go wyświetli - przyjąłem propozycję. Zrobiliśmy film 90-minutowy. Telewizja zażądała skrócenia materiału o 35 minut. Szczególnej deformacji uległy początek i koniec filmu. Rezultat tych trudnych kompromisów został wyemitowany w dzień 85. urodzin Autora Umschlagplatzu w TVP Kultura.


Radiowa Dwójka: rozmowa o twórczości Jarosława Marka Rymkiewicza

 

Rozmowy z udziałem prof. Andrzeja Waśki i dr. Przemysława Dakowicza, poprowadzonej przez Wacława Holewińskiego, można wysłuchać TUTAJ.