niedziela, 13 marca 2022

Ostatni skok Bohumila Hrabala

 

[...] Ordynator Pavel Dungl opowiadał w telewizyjnym wywiadzie, że Hrabal dostał się na parapet po stopniach z książek. Zapewne nie jest to prawda – większość z tomów, które przynieśli odwiedzający, jeszcze w styczniu odwieziono do mieszkania pisarza. W szpitalnym pokoju pozostały co najwyżej dwie książki. Jakie? Powieść z Z zamku do zamku Celine’a, przełożona na czeski przez Annę Kareninovą? Els fruits amargs del jardí de les delícies – nieudana „monografia“ Hrabala pióra Moniki Zgustovej, jego tłumaczki na hiszpański i kataloński? Biografia Isadory Duncan? (Patrząc na jej okładkę, Hrabal z upodobaniem opowiadał o Siergieju Jesieninie i z pamięci recytował wiersze tego – faktycznego lub rzekomego – samobójcy.)

Do okna nie dostał się po stopniach z książek. Jego śmierć nie była rezultatem nieszczęśliwego wypadku. Nie karmił gołębi. Nie wszedł na parapet, by rozsypać tam kawałki starej bułki. Nieprawdziwe informacje trafiły jednak do serwisów informacyjnych w radiu i telewizji. Następnego dnia powtórzyły je niemal wszystkie liczące się tytuły prasowe. Sentymentalna legenda – wymyślona ponoć przez zapobiegliwego policjanta, chcącego uniknąć długotrwałego śledztwa – zaczynała żyć własnym życiem. [...]

 

Pełen tekst TUTAJ.

 


 

sobota, 5 lutego 2022

Odszedł Jarosław Marek Rymkiewicz

 

Jarosław Marek Rymkiewicz

BYĆ JAK TRAWA
 
                          Uciec z duszą na listek [...]
                                    Mickiewicz w roku 1839 lub 1840
 
Być jak wysoka trawa z niekoszonej łąki
Jej źrenicą zobaczyć w błękicie skowronki
 
Być jak w zielonych liściach zielone ślimaki
I stamtąd dawać światu niewyraźne znaki
 
Jak czerwone jesienne jarzębiny grona
Jak tamta tu istnienia niewidzialna strona
 
Jesienią małe jeże karmić w nocy z ręki
Przyczepić się do życia jak bluszcz do sosenki
 
                                [z tomu Metempsychoza, 2017]
 
 



"Ale nie wystarczy mówić swoim własnym językiem, ważniejsze jest – czemu to mówienie służy. Ty, Przemku, musisz sobie odpowiedzieć na pytanie, które jest ukryte w tekście pierwszego sonetu Rilkego – czy jesteś po stronie wycia i ryku, czy po stronie śpiewu; po stronie bełkotu tego świata, czy po stronie pieśni tego świata. Dla mnie odpowiedź na to pytanie jest oczywista. Kto opowiada się po stronie bełkotu, wycia i ryku – zasłaniając się argumentem, że trzeba współczuć rykowi tego świata, ryczącemu światu, bo to jest nasz tutejszy świat – ten przyśpiesza koniec cywilizacji śródziemnomorskiej. Być może ta cywilizacja niebawem skona, może ona już kona; może jest skazana. Ale my jesteśmy dziećmi Jezusa Chrystusa, a także dziećmi greckich filozofów. Jeśli nasza cywilizacja kona, mamy obowiązek ją ratować. Kto opowiada się po stronie ryku, wycia i bełkotu, ten występuje przeciwko Jezusowi Chrystusowi. Oraz przeciwko greckim filozofom."
 
                                                                [z rozmowy z J. M. Rymkiewiczem z roku 2015]

 

niedziela, 23 stycznia 2022

O Hrabalu, Nymburku, Kostomlatach i okolicach - w najnowszym "Toposie"

 

MIASTECZKO POD SPECJALNYM NADZOREM

Z JANEM ŘEHOUNKIEM O HRABALU I NYMBURKU ROZMAWIA PRZEMYSŁAW DAKOWICZ 

[CZĘŚĆ DRUGA – dwa fragmenty]

 

[…]

Po złożeniu w lipcu 1944 roku egzaminu teoretycznego w Hradcu Královéj Hrabal zostaje skierowany na stację Kostomlaty.

– Do Kostomlat w zasadzie wraca – to jego macierzysta stacja. I pracuje tu jako dyżurny ruchu aż do sierpnia 1945. Wówczas bierze urlop, aby dokończyć studia na wydziale prawniczym.

Zanim wróci do Pragi, w Nymburku wybuchnie jeszcze powstanie majowe – 2 maja z podziemia wychodzi liczący dwudziestu członków Rewolucyjny Komitet Narodowy. Powstanie zorganizowali kolejarze, prawda? Jaki był jego przebieg?

Aby czytać dalej, kliknij w link pod ilustracją.


czwartek, 6 stycznia 2022

Pod ścianą niecichnącego płaczu



 

Ruch samochodowy jest tu ograniczony – od Piłsudskiego, która ciągnie się wzdłuż torów, ulicę Mielczarskiego dzielą trzy metalowe paliki i biało-czerwony szlaban.

Dworzec kolejowy jest oddalony o kilkaset metrów. Przez całe studia przesiadałem się tu z pociągu jadącego od strony gór, od Nowego Sącza i Krościenka, do pociągu łódzkiego. Miewałem przerwy w podróży – spacerowałem wtedy wzdłuż peronów i paliłem, czasem ulicą Piłsudskiego docierałem aż do Alej. Zapadał wieczór, rozjarzały się witryny sklepów i restauracji, zamazane ludzkie postaci płynęły w szarym powietrzu.

Zastanawiające, że przez wszystkie te lata nie przyszło mi na myśl, by pójść w przeciwną stronę, tam, gdzie do Piłsudskiego przytyka ulica Mielczarskiego, podczas wojny i przed wojną nosząca nazwę Fabrycznej – jakby jakaś siła trzymała mnie z dala od historii tego miejsca i od ludzi, którzy żyli tu i umierali przed kilkoma dziesiątkami lat.

Teraz stałem przy zbiegu dawnej Fabrycznej i Przemysłowej. Kiedy Niemcy utworzyli częstochowskie getto, właśnie tu była jego wschodnia granica.

środa, 5 stycznia 2022

"Cokolwiek daléj" - cykl tekstów w miesięczniku "Twórczość"

 


 

W najnowszym numerze miesięcznika „Twórczość” zainaugurowany został cykl Cokolwiek daléj. Kolejne odcinki w najbliższych miesiącach.

 

 

U źródeł pomysłu ten wiersz Cypriana Norwida:

 

Przeszłość

 

Nie Bóg stworzył przeszłość, i śmierć, i cierpienia,

Lecz ów, co prawa rwie;

Więc nieznośne mu dnie,

Więc, czując złe, chciał odepchnąć spomnienia.

 

wtorek, 28 grudnia 2021

Rozmowy w drodze. Posłowie do książki "Odwrócona strefa" [Karpowicz/Różewicz]


Cały tekst do przeczytania na stronach Biura Literackiego ==> CZYTAJ.

– Tymek?!

– Tadzio?!

Takie okrzyki rozbrzmiewają 1 lipca 2000 roku u wejścia do „Samotni” nad Małym Stawem w Karkonoszach. Jest sobotnie przedpołudnie, właśnie otwarły się drzwi schroniska. Tymoteusz Karpowicz rusza na szlak, Tadeusz Różewicz stoi na zewnątrz.

Owo zaskakujące dla obu stron spotkanie opisał Jan Stolarczyk, wówczas redaktor naczelny Wydawnictwa Dolnośląskiego, wydawca obu poetów.

W ostatnim roku XX wieku Tymoteusz Karpowicz po raz drugi po niemal trzech dekadach emigracji odwiedził Polskę. W 1973 roku wyjechał na stypendium do Stanów Zjednoczonych i zdecydował się zostać na Zachodzie. We Wrocławiu mieszkał od 1949 roku – niemal ćwierć wieku. Różewicz sprowadził się do miasta nad Odrą w roku 1968. Mieli pięć lat, by jako tako się poznać. Była po temu sposobność – Karpowicz pracował jako redaktor działu poezji w miesięczniku „Odra”, Różewicz zaś drukował w „Odrze” od samego początku jej istnienia, od czasów, kiedy była jeszcze tygodnikiem (1958–1961).

30 czerwca 2000 roku z Wilczej Poręby na obrzeżach Karpacza Stolarczyk i Karpowicz wyruszają na Śnieżkę. Pomysł eskapady wyszedł od Karpowicza, podczas jednej z długich rozmów telefonicznych między Wrocławiem a Chicago. Autor wydanych niedawno Słojów zadrzewnych zażyczył sobie trampek, a wydawca (choć pełen wątpliwości, czy obuwie to sprawdzi się na górskich ścieżkach) spełnił jego życzenie – kupił dwie pary takich butów, produkcji koreańskiej.

wtorek, 14 grudnia 2021

Tadeusza Różewicza wiersze fantomowe


 W opublikowanej na łamach „Życia Literackiego” w sierpniu 1954 roku dyskusji na temat poezji Tadeusza Różewicza, w której udział wzięli Adam Włodek, Henryk Vogler, Jan Bolesław Ożóg, Jerzy Zagórski i Julian Przyboś, ostatni z wymienionych twórców, nieformalny patron tużpowojennego sukcesu autora Niepokoju i Czerwonej rękawiczki, sformułował bodaj najczęściej cytowaną opinię dotyczącą sposobu, w jaki młody poeta urodzony w Radomsku zdobył sobie miejsce na krajowym parnasie literackim. „Są poeci – mówił – którzy długo dobijają się u wrót poezji o swoją muzę, długo jąkają swoją prawdę, dla której nie mają języka, i są poeci, którzy jak Minerwa z głowy Jowisza wyskakują zupełnie zbrojni. Z debiutujących po wojnie jeden jedyny poeta wystąpił w pełnej zbroi swej wyobraźni. To był właśnie Różewicz. [...] Był to od razu zdumiewająco dojrzały głos generacji”1.

 

środa, 22 września 2021

Korekta twarzy. Rozmowa anonsująca "Wiersze odzyskane" Tadeusza Różewicza

 


Artur Burszta:
Rozmawiamy tego samego dnia, kiedy udało się nam zamknąć prace nad Wierszami odzyskanymi Tadeusza Różewicza, a książka trafiła do drukarni. Radość jest wielka, bo udało się zrealizować pomysł, z którym chodziłem od kilku lat, czyli zebranie niepublikowanych w książkach wierszy pana Tadeusza. Głównie za Twoją sprawą, Przemku. Dziękuję Ci za te kilka miesięcy pracy. I cieszę się na kolejne, bo to nie koniec, o czym jeszcze będzie tutaj mowa.

poniedziałek, 13 września 2021

Bohumil Hrabal i Nymburk

 


[fragment rozmowy z Janem Řehounkiem - źródło: "Topos" 2021, nr 3 - do kupienia w salonach EMPiK]

 

Przemysław Dakowicz: Skoro już o tym mówimy... Lata wojny to dla Hrabala czas zdobywania kluczowych życiowych doświadczeń. Od października 1935 studiował na Uniwersytecie Karola w Pradze. Zrządzeniem losu w październiku 1939 roku nie uczestniczył ani w milczącej manifestacji towarzyszącej pogrzebowi Jana Opletala, ani – jak większość studentów – nie został deportowany do Sachsenhausen. Wydarzenia 17 listopada 1939 wspominał w następujący sposób: „Nazajutrz wybrałem się na wydział, wyszedłem po dziesiątej przed południem, a kiedy spojrzałem na schody tego mojego wydziału, czegóż to ja nie zobaczyłem?... Niemieccy żołnierze pędzili po schodach studentów, bili ich po plecach kolbami karabinów, z auli i z korytarzy wybiegali inni przerażeni studenci, i żołnierze zapędzali do podstawionych samochodów wojskowych tych studentów, wciąż nowych i nowych, a potem podniesiono burty, żołnierze wskoczyli... a ja stałem przerażony, gdybym przyszedł o pół godziny wcześniej, spotkałby mnie taki sam los jak tych moich kolegów, samochody ruszyły i słyszałem, jak ci moi uniwersyteccy druhowie śpiewają hymn narodowy: Gdzie jest mój kraj...”[1]. Tak więc na przełomie jesieni i zimy 1939 Bohumil Hrabal zjechał z Pragi do rodzinnego Nymburka. Mógłby pan opowiedzieć, jak wyglądało życie nymburczan w czasach Protektoratu? Kiedy zaczęła się w Nymburku okupacja? Co się tu działo?

 

Jan Řehounek: W środę 15 marca [1939] wkroczyły do Nymburka oddziały niemieckie. Punkt dowodzenia Niemcy urządzili w gospodzie Pod Mostem. Przed każdym ważnym obiektem postawili uzbrojone warty, przebywający w mieście czechosłowaccy żołnierze zostali zdemobilizowani. Pierwszą rzeczą, którą Niemcy zrobili, było przejęcie strategicznie istotnego dworca i warsztatów kolejowych. Oczywiście, okupacja nie obeszła się bez aresztowań i represji, ale Nymburk, z wyjątkiem kolei, nie miał żadnego znaczenia. Tak więc nymburczanie żyli, by tak rzec... w napiętym spokoju.

 

sobota, 28 sierpnia 2021

"Miasteczko pod specjalnym nadzorem" - rozmowa z Janem Řehounkiem

 

W najnowszym numerze dwumiesięcznika literackiego „Topos” pierwsza część długiej rozmowy z Janem Řehounkiem o Bohumilu Hrabalu i jego „miasteczku, w którym czas się zatrzymał”.

 


Jan Řehounek – ur. 1955 r. w Českiej Lípie. Gdy miał sześć lat, jego rodzina przeprowadziła się do Nymburka. Pracował m.in. jako elektryk, instruktor w domu kultury, a po roku 1989 jako dziennikarz w prasie regionalnej. Był redaktorem naczelnym tygodników „Nymbursko” i „Polabské listy” oraz miesięcznika „Středočeské listy”. W latach 80. działał w amatorskim teatrze, później pisał również teksty dramaturgiczne. Jest autorem szeregu przewodników turystycznych i opracowań dotyczących historii Nymburka, Połabia i okolic. Wydał wiele książek, przede wszystkim z zakresu literatury faktu i literatury dla dzieci – m.in. publikacje: Bohumil Hrabal a jeho městečko, kde se (bohužel) nezastavil čas (1998), Jak šly nymfy do důchodu – příbeh knihy Bohumila Hrabala „Harlekýnovy milióny” (2015), Nymburkem ve stopách Bohumila Hrabala (2017), Kerskem ve stopách Bohumila Hrabala (2017), Světlezelené chvilky s Hrabalem (2019). Jest współzałożycielem Stowarzyszenia Przyjaciół Starego Nymburka oraz Klubu Czytelników Bohumila Hrabala. Redaguje i wydaje pisma „Kaplanka” i „Nymburský pábitel” (72 numery, poświęcone w całości życiu i twórczości autora Pociągów pod specjalnym nadzorem).