czwartek, 6 stycznia 2022

O Irit Amiel, Samuelu Willenbergu i częstochowskim getcie w "Twórczości"

„Skoro tu stoisz, spróbuj ich zobaczyć. Czołgających się wzdłuż kamienic w stronę numeru 10, gdzie mieści się prowadzony przez Radę Starszych szpital ogólny. Jest 27 września 1942, wietrzny wieczór. Stoisz tu, gdzie stał ukraiński wartownik. Mijają cię roześmiane uczennice pobliskiej szkoły, a on trzykrotnie strzela do cieni kulących się w mroku. Październikowe liście lecą z drzew i osiadają na tych samych kocich łbach. A potem Irena przechodzi przez szczelinę między gettem  a stroną »aryjską«. Żydowski policjant Lunek, znajomy Leona Librowicza, »[z] gładkiej wspólnej polsko-żydowskiej ściany odrywa jedną deskę, a potem drugą i ukazuje się niewielka czarna dziura«. Po (tam)tej stronie jest mieszkanie polskiego granatowego policjanta. Dziurę we wspólnej ścianie zasłania się pozłacanym obrazem najsłynniejszej z częstochowskich Żydówek o oliwkowej skórze. Czarnej Madonny.

A Willenbergowie? Mieszkali przy Fabrycznej aż do roku 1936 – Perec, Maniefa oraz troje ich dzieci: Samuel, Tamara i Ita. Potem przenieśli się do Opatowa. Do Częstochowy wrócili w 1942 roku – bez ojca, dla którego lepiej było schronić się w Warszawie. Brakowało kołder, najważniejszych sprzętów, Maniefa pojechała więc z Samuelem po rzeczy zostawione w Opatowie. Kiedy wrócili, nie zastali już w domu Tamary i Ity – »zadenuncjowane przez Polaków po aryjskiej stronie […] [z]ostały aresztowane i zaprowadzone na posterunek policji pod samą Jasną Świętą Górą«. Pewnego dnia w Treblince, podczas sortowania odzieży zgładzonych, Samuel rozpoznał ubrania własnych sióstr.[...]”

Pełen tekst tutaj:


 Dawne getto w Częstochowie - zobacz GALERIĘ ZDJĘĆ.

 

1 komentarz:

  1. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń