sobota, 27 sierpnia 2022

Nie desperuj! [o Jarosławie Marku Rymkiewiczu]

 

Fragment tekstu z cyklu Cokolwiek daléj publikowanego na łamach miesięcznika "Twórczość".


Na tarasie w Milanówku, lipiec 2020


Nie desperuj!

 

[...] Właśnie teraz – w tym dniu, który nigdy się nie powtórzy, upływającym mi niespełna dwa tysiące kilometrów od linii frontu rosyjskiej wojny w Ukrainie, na odludziu pośrodku Wyżyny Czesko-Morawskiej – czytam zdania zapisane, w bardzo podobnym otoczeniu, przed niemal czterdziestu laty. Pan Mareczek siedzi na ławeczce przed pensjonatem pani Anieli w Gawrychrudzie, jest sierpniowy pogodny wieczór, po jeziorze, za szesnastoma (lub osiemnastoma) topolami posadzonymi przez ojca pani Anieli, suną kajaki, łagodne światło pada na karty atlasu historycznego leżącego na kolanach pana Mareczka, na mapę ukazującą przebieg Bitwy Warszawskiej 1920 roku. Zielone i czerwone plamy ma mapie skłaniają pana Mareczka do snucia refleksji nad wpływem procesów dziejowych na losy jednostek – zastanawia się nad tym, kim byłby dzisiaj (tzn. w roku 1983), gdyby wszystko potoczyło się inaczej i Sowieci przeszliby po trupie białej Polski dalej, na Zachód: „Przecież nie siedziałbym na tej ławeczce i nie oglądałbym sobie tych map, myśląc przy tym to, co myślę? Pewnie w ogóle bym się nie urodził, bo moi rodzice pojechaliby do łagru i to zanim się jeszcze poznali. Tu więc, o tu właśnie, gdzie te czerwone kółka nad Wieprzem oznaczają początek ofensywy Piłsudskiego na północ, początek tego wspaniałego manewru, który uratował wtedy Polskę, jest miejsce, w którym – gdy o mnie chodzi – historia spotyka się z metafizyką, a gościńce, po których chodzą wielkie armie, przecinają się z dróżką, po której ja sobie w moim życiu idę”.

piątek, 12 sierpnia 2022

Z wędrówek po Czechach (2): Polná - kościół i browar

 

[Fotografie wykonane w trakcie obchodów 120. rocznicy narodzin Josefa Toufara, księdza katolickiego zakatowanego przez funkcjonariuszy StB w roku 1950.]

7 lutego 1916 roku w poleńskim kościele Wniebowzięcia NMP ślub wzięli Marie Kiliánová i František Hrabal, matka i przybrany ojciec przyszłego pisarza Bohumila Hrabala.

František Hrabal zatrudniony był w browarze w Polnéj jako księgowy. Po piwo dla prowadzonej przez rodziców gospody przyjeżdżał tu z pobliskiego Arnolca Josef Toufar. Niewykluczone, że nastoletni Toufar (ur. 1902) i kilkuletni Bohumil Hrabal (ur. 1914) spotkali się.

W lipcu 2022 roku w dawnym browarze poleńskim odbyła się mini-konferencja na temat roli piwa, browarów i gospód w kulturze czeskiej. Wzięli w niej udział Miloš Doležal, Josef Kroutvor, Tomáš Mazal, ks. Petr Beneš i Przemysław Dakowicz. Śpiewał i grał na heligonce Josef Čečil (pod galerią fotografii film z popularną piosenką Karla Hašlera Vltavo, Vltavo).

 

Inne teksty o Czechach i kulturze czeskiej znajdują się TUTAJ.


Aby powiększyć, należy kliknąć w wybrane zdjęcie.

środa, 10 sierpnia 2022

Z wędrówek po Czechach (1): ze Zhořy do Arnolca

 

Lipiec 2022. 

W 120. rocznicę narodzin Josefa Toufara wędrowaliśmy po jego śladach ze Zhořy do Arnolca.





niedziela, 7 sierpnia 2022

"Twórczość", Polska, Oksana Zabużko

 

Dorastanie do Apokalipsy. Notatki na marginesie "Planety Piołun" Oksany Zabużko (5)

Epilog

 

W kulturze nie ma przypadków, są tylko znaki.

Każdy, kto sięgnie po Planetę Piołun i będzie poznawał tę książkę linearnie, poczynając od wstępu Do polskiego czytelnika, rychło natrafi na opowieść autorki o jej związkach z naszą kulturą. Zaraz w pierwszym akapicie tej osobistej i emocjonalnej narracji przeczyta, co następuje:

 

W sierpniu 1980 roku nasza rodzina po raz ostatni dostała pocztą swoją polską prenumeratę – kolejny numer miesięcznika „Twórczość”. W tamtym okresie obywatele ZSRR mogli prenumerować zagraniczne czasopisma tylko z tak zwanych krajów obozu socjalistycznego […] – i moi rodzice aktywnie korzystali z tej możliwości, by choć odrobinę uchylić „okno na Europę”, wówczas już dla Ukraińców zabite na głucho. W PRL cenzura pozwalała elitom kulturalnym na nieporównanie więcej niż w Rosji (o Ukrainie po represjach lat 1972 – 1973 nie ma nawet co mówić!), więc właśnie po polsku, jako nastolatka, po raz pierwszy przeczytałam na łamach „Twórczości” i „Literatury na Świecie” Becketta i Singera, Simone Weil i Nabokova, nie wspominając już o Miłoszu, Herbercie, Mrożku, Szymborskiej – wszystkich, o których w ZSRR należało milczeć. Ze zdrowym młodzieńczym apetytem pochłaniałam felietony i kroniki, pełne obcych nazwisk i aluzji (do dziś pamiętam pseudonim autora – Dedal!): zza tego wszystkiego, jak zza rozświetlonych okien pośród głuchej nocy, lśniło, niepokoiło, wabiło, mieniło się, niedostępne w śmiertelnie sparaliżowanym pod rządami pierwszego sekretarza  Szczerbyckiego Kijowie, „prawdziwe życie” […]. (PP 9)

 

środa, 3 sierpnia 2022

Europa Środkowa - tachykardyczne serce kontynentu

 

Dorastanie do Apokalipsy. Notatki na marginesie "Planety Piołun" Oksany Zabużko (4)

Notatka czwarta: GORYCZ HISTORII



[...] Postawiony wobec niewyobrażalnego człowiek ratuje się „racjonalizacją”, poszukuje  podobieństw i analogii. I znajduje je w czasie minionym. To może jedyny „zysk” płynący z doświadczenia obecnej wojny (zdaję sobie sprawę, jak straszliwie brzmi to w ustach bezpiecznego obserwatora) – że wszyscy (Ukraińcy, Polacy i inni mieszkańcy tachykardycznego serca Europy) przypominamy sobie przeszłość i porównujemy ją z teraźniejszością, że w Innym dostrzegamy siebie, a w sobie odnajdujemy ślady Innego („nie rozumiejąc sąsiadów – przekonuje Zabużko – katastroficznie [katastrofalnie? – P.D.] zmniejszamy własne szanse na zrozumienie samych siebie” [PP 126]). Jakby putinowscy zbrodniarze ustawili nam podwójne lustro, w którym „ja” nakłada się „ty”, a „tu” przenika z „tam”. Wnioski płynące z porównań? Nie zmieniają się motywy i metody działania „cywilizatorów”. Pierwszym krokiem jest zawsze – 1933 (Hołodomor), 1939 (niemiecko-rosyjska agresja na Polskę) i 2022 (wojska FR dysponujące listami proskrypcyjnymi i przeprowadzające wśród Ukraińców tzw. zaczystki) – eliminacja elit. Poprzez rozstrzelanie (ciała mieszkańców Buczy, Irpienia, Borodzianki ze związanymi rękami i dziurami po kulach w potylicach – jak niegdyś w Katyniu, Twerze, Charkowie) lub deportację (dziesiątki tysięcy ludzi przymusowo wywożonych do Rosji ze zdobytych ukraińskich miast). Kolejny krok to zainstalowanie nowej władzy – najeźdźca rządzi odtąd per procura, dobrawszy spośród „tubylców” osoby skłonne do współpracy (pisano o rosyjskim planie wyeliminowania Wołodymyra Zełenskiego i przywrócenia na urząd prezydenta Ukrainy Wiktora Janukowycza; tego rodzaju zabieg powiódł się w latach 1944–1948 w państwach tzw. bloku wschodniego, w których rządy objęli miejscowi „Janukowycze” – Bierut, Gottwald, Rákosi i inni).

niedziela, 31 lipca 2022

Czarnobyl. Dwa metry w głąb


Dorastanie do Apokalipsy. Notatki na marginesie "Planety Piołun" Oksany Zabużko (3)

Notatka trzecia: CZARNOBYL, DWA METRY W GŁĄB



[...] Wojnie w Ukrainie, w jej drugiej, pełnoskalowej fazie, towarzyszą symboliczne gesty – przywołania sowieckiej przeszłość tej części Europy (najgłębiej znaczącym exeplum byłby tu, być może, przypadek przywrócenia przez Rosjan pomnika Lenina w Heniczesku w obwodzie chersońskim) lub ostatecznego jej unieważnienia. Ktoś, kto uczestniczy w wydarzeniach lub przynajmniej uważnie im się przygląda, znajduje się w przestrzeni palimpsestowej, w strefie dwóch równoległych systemów semantycznych. Pierwszy z nich – regresywny – odwołuje się do fałszywego i toksycznego mitu komunistycznej przeszłości, rzekomo szczęśliwej i sprawiedliwej. Drugi jest, konstytuującym się na naszych oczach, pozytywnym mitem progresywnym, zakorzenionym w nieodległej przeszłości i, przede wszystkim, w teraźniejszości walk Ukraińców o prawo do samostanowienia; czyni on możliwym wychylenie się ku przyszłości, zyskuje imaginacyjno-emocjonalne zwieńczenie w optymistycznej wizji jutra, gdy wróg zostanie zwyciężony, a Ukrainę uda się odbudować na (nowym) fundamencie – politycznej wolności i pełnej sprawiedliwości społecznej – co z kolei będzie skutkować utrwaleniem poczucia indywidualnej sprawczości i odpowiedzialności za państwo. Jeden z owych mitów pozwala obrońcom trwać na ruinach własnych domów, drugi „uzasadnia” najgorsze zbrodnie najeźdźcy.

piątek, 29 lipca 2022

środa, 27 lipca 2022

Ukraińska rewolucja realizmu

 

Dorastanie do Apokalipsy. Notatki na marginesie "Planety Piołun" Oksany Zabużko (3)

Notatka druga: REWOLUCJA REALIZMU [fragment]


[…] Dokonuje się oto czwarta z ukraińskich rewolucji – rewolucja realizmu. Wszystkie maski opadły – świat stoi przed prawdą nagą (jest to, w wielkim stopniu, jego własna nagość) i nareszcie dostrzega Ukrainę, nie odwraca od niej głowy. Przemiana dokonuje się w wielu sferach i na wielu poziomach – w samej Ukrainie i w świecie zachodnim. Jest to rewolucja percepcji i świadomości zbiorowych. Jak przed dekadą, po Euro 2012, w niemieckiej wersji portalu Amazon książki Oksany Zabużko przesunięto z działu „literatura rosyjska” do działu „literatura wschodnioeuropejska” (por. UP 380), tak dziś Ukraina staje się widoczna i definiowalna dla większej części świata. Nie jest już „młodszą siostrą” Rosji – różni się od niej tym, czym ukraiński rolnik ruszający na wiosenny siew w hełmie i kamizelce kuloodpornej różni się od złodzieja zboża przybijającego na rosyjskim statku do brzegu Morza Azowskiego; tym, co najgłębiej niewspółmiernymi czyni strach bezbronnych cywilów w podziemiach mariupolskiego Teatru Dramatycznego i zapalczywość pilota zrzucającego bomby na budynek, przed którym wielkimi literami wypisano słowo „dzieci”; tym, co gwałcone ukraińskie dziewczynki, dziewczęta i kobiety odróżnia od gwałcicieli w mundurach Federacji Rosyjskiej.

Po niemal trzech dekadach ostatecznie nieaktualne stają się gorzkie diagnozy wygłaszane przez narratorkę głośnych, właśnie u nas wznowionych, Badań terenowych nad ukraińskim seksem. Ukraińcy nie muszą już mówić tylko o tym „jak, ile i w jaki sposób ich bito” (BT 146). Ich „ukraińskie «mogę!»” nie jest już (i, miejmy nadzieję, nigdy więcej nie będzie) „samotne i dlatego bezsilne” (BT 33).

Rewolucja realizmu zmienia Europę. […]


Pełen tekst w bieżącym numerze miesięcznika „Twórczość” (2022, nr 6).





niedziela, 10 lipca 2022

Dorastanie do Apokalipsy. Notatki na marginesie "Planety Piołun" Oksany Zabużko (1)

 

Notatka pierwsza: NIEWIDZIALNI

Czy nie zdawało się nam, że Ukraina jest za siódmą górą i siódmą rzeką? Czy nie istniała dla nas co najwyżej połowicznie – jakby oddzielał nas szeroki pas gęstej mgły, w której brodząc, traci się orientację i poczucie rzeczywistości? Od czasu do czasu ta mgła się rozwiewała i wtedy widzieliśmy niebiesko-żółte flagi na placach odległych miast, czuliśmy swąd palonych opon, słyszeliśmy dalekie echa wystrzałów. Czasem jeździli tam nasi politycy, ministrowie i prezydenci. Rozmowy, jakie prowadzili, raz były bardziej udane, kiedy indziej ograniczały się do zdawkowej wymiany nic nieznaczących uprzejmości. Spieraliśmy się o bolesną przeszłość. Wychodziliśmy z rozbieżnych punktów i nie osiągaliśmy wspólnego celu. Były chwile, gdy nasi reprezentanci rozumieli doniosłość chwili – zapewniali o swoim poparciu dla idei wolności, widywano ich w pierwszych szeregach manifestacji maszerujących Chreszczatykiem.

Wysłannicy Ukrainy zjawiali się u nas i mieszkali między nami. Prawie ich nie dostrzegaliśmy – jakby w swojej historycznej i egzystencjalnej odmienności pozostawali dla nas niewidzialni.

sobota, 9 lipca 2022

Czytanie Zabużko

 


Usłyszałem ją w jednej ze stacji radiowych. Skręcałem z Piłsudskiego w Sienkiewicza albo z Sienkiewicza w Narutowicza, zaraz potem we Wschodnią. W niskim kobiecym głosie dźwięczała owa łatwo rozpoznawalna melodia, którą zwykliśmy kojarzyć właśnie ze „wschodem”. Polszczyzna niemal nienaganna, nawet w pewien sposób uroczysta, ba – hieratyczna. Na pytanie Agnieszki Lichnerowicz: „Co by pani chciała powiedzieć nam, Polakom?” odpowiedź-opowieść – o tym, jak często w różnych historycznych chwilach pisarka bywa poza swoim miejscem zamieszkania, poza Kijowem. O tym, że rano odebrała telefon z wiadomością: „Kochana, bombardują nas. Zaczęło się”. I że chciałaby być teraz u siebie, w ostrzeliwanej stolicy Ukrainy, ale odwołano loty, zostaje więc na czas jakiś w Polsce, by opowiadać o wojnie, która trwa od roku 2014, i o właśnie opublikowanym polskim wyborze esejów – Planecie Piołun – w którym wiele uwagi poświęca temu konfliktowi, jego kulturowym i politycznym źródłom. I jeszcze nawiązanie do słynnych słów Jana Pawła II – byśmy się nie bali. Bo Putin i Rosja wcale nie są tak mocni, jak to przedstawia rosyjska propaganda.  

piątek, 1 lipca 2022

Moja praprababka Ukrainka

 


[...]

Urodziła się w roku 1863 przy ulicy Babiniec, pod numerem 59. Jej rówieśniczką była Olha Kobylanśka, autorka powieści Ziemia. Dwa lata przed ich przyjściem na świat w dalekim Petersburgu zmarł Taras Szewczenko, osiem lat później w Nowogrodzie Wołyńskim urodziła się Łesia Ukrainka. Gdy Natalija Kobrynska zakładała w Stanisławowie Związek Kobiet Ruskich, moja praprababka właśnie skończyła dwadzieścia jeden lat. Wkrótce, w ostatniej dekadzie XIX wieku, miała wyjść za mąż i urodzić pierwsze dzieci. Było ich bodaj dziewięcioro – sześcioro zmarło w niemowlęctwie lub we wczesnym dzieciństwie. Tylko troje osiągnęło dorosłość i założyło rodziny. Spośród tych trojga najstarsza straciła życie podczas epidemii „hiszpanki”, podobnie jej mąż. Było to pod koniec Wielkiej Wojny (kiedy Semen Petlura dowodził Hajdamackim Koszem Słobodzkiej Ukrainy lub nieco później, gdy Pawło Skoropadski sprawował funkcję hetmana zależnego od Niemców Państwa Ukraińskiego) albo zaraz na początku odzyskanej polskiej niepodległości (gdy toczyły się tajne rokowania między Polską a Ukraińską Republiką Ludową lub wkrótce potem, gdy Polacy i Ukraińcy wspólnie odbijali Kijów z rąk Rosjan). Została po nich córka, Stasia, którą babcia wzięła pod swoją opiekę – była to jej ukochana wnuczka. [...]

 

Cały tekst na stronie miesięcznika "Twórczość" ==> CZYTAJ.




"Ukraiński" numer "Twórczości"