sobota, 11 marca 2017
Seminarium naukowe "Religia a nowoczesność" w Ośrodku Badań nad Literaturą Religijną KUL
Prof. Tomaszowi Garbolowi i wszystkim Przyjaciołom z Ośrodka Badań nad Literaturą Religijną serdecznie dziękuję za zaproszenie i inspirujące rozmowy.
piątek, 24 lutego 2017
Spotkanie autorskie - Katolicki Uniwersytet Lubelski
czwartek, 23 lutego 2017
piątek, 17 lutego 2017
"Twórczość": J. Nowak o książce "Ćwiczenia duchowne. Poematy"
Na łamach miesięcznika "Twórczość" (2017, nr 1, s. 101-104) dr Janusz Nowak omawia książkę Ćwiczenia duchowne. Poematy.
Z tekstem recenzji można się zapoznać TUTAJ.
Etykiety:
Ćwiczenia duchowne,
recenzje,
Twórczość
piątek, 10 lutego 2017
Radiowa "Dwójka": rozmowa o "Afazji polskiej" i "Afazji polskiej 2"
Etykiety:
Afazja polska,
Afazja polska 2,
Holewiński,
radio,
rozmowy
"Rzeczpospolita/PlusMinus": Filip Memches o "Afazji polskiej 2"
czwartek, 9 lutego 2017
Rozmowa o "Afazji polskiej 2" w warszawskim Klubie Ronina
Spotkanie poprowadziła red. Barbara Schabowska z radiowej Dwójki.
Filmowa relacja ze spotkania poniżej.
Etykiety:
Afazja polska,
Afazja polska 2,
FILM,
rozmowy,
spotkania autorskie
środa, 1 lutego 2017
Rozmowa w tomie "Rzeczy do nazwania.Wokół Kornhausera"
W obszernej księdze Rzeczy do nazwania. Wokół Kornhausera, wydanej przez WBPiCAK, przeczytać można m.in. niedługą rozmowę Wojciecha Kassa, Krzysztofa Kuczkowskiego i Przemysława Dakowicza nt. wiersza Ciosy.
Tom zredagowany przez Adriana Glenia i Jakuba Kornhausera polecam Państwa łaskawej uwadze.
wtorek, 24 stycznia 2017
O świadomości i pamięci zbiorowej - rozmowa w Polskim Radio 24
Etykiety:
Afazja polska,
Afazja polska 2,
radio,
rozmowy
sobota, 21 stycznia 2017
"Ethos": dr hab. Tomasz Garbol o "Ćwiczeniach duchownych. Poematach"
Na łamach lubelskiego kwartalnika naukowego "Ethos" ukazał się obszerny artykuł interpretacyjny dr hab. Tomasza Garbola (KUL) nt. książki Ćwiczenia duchowne. Poematy.
Z tekstem można się zapoznać TUTAJ.
niedziela, 15 stycznia 2017
Spotkanie autorskie w Pelplinie
Centralne miejsce w książce Afazja polska 2 zajmuje opowieść o tzw. "pelplińskiej jesieni". W roku 1939 Niemcy wymordowali niemal wszystkich członków pelplińskiej Kapituły Diecezjalnej.
Dziękuję władzom miasta, dyrekcji Wyższego Seminarium Duchownego i wszystkim pelplińskim Przyjaciołom, przede wszystkim Panu Bogdanowi Wiśniewskiemu, za dwukrotną już serdeczną gościnę w mieście nad Wieżycą.
Etykiety:
Afazja polska,
Afazja polska 2,
spotkania autorskie
poniedziałek, 2 stycznia 2017
"Dachy Krakowa" - rozmowa w TVP2
Etykiety:
Afazja polska,
Afazja polska 2,
Boże klauny,
Ćwiczenia duchowne,
FILM,
Łączka,
rozmowy,
Teoria wiersza polskiego
środa, 14 grudnia 2016
środa, 7 grudnia 2016
Spotkanie autorskie - Uniwersytet Adama Mickiewicza w Poznaniu
miejsce:
Salon Adama Mickiewicza, Collegium Maius UAM, ul. Fredry 10, Poznań
czas:
7 grudnia 2016 r. (środa), g. 13:00
Spotkanie
odbędzie się w ramach konferencji naukowej "Wiek XIX i
tegocześni poeci". Sytuacja poezji polskiej w latach 1864-1894.
Serdecznie zapraszam.
piątek, 2 grudnia 2016
Rozmowa z Tomaszem Burkiem
W najnowszym numerze dwumiesięcznika literackiego "Topos" (2016, nr 5), poświęconego twórczości Tomasza Burka m.in. rozmowa z Autorem Dzieła niczyjego.
Fragment dialogu, zatytułowanego Płaszcz Putramenta i koniec świata, publikuję niżej. Zachęcam do lektury całości - "Topos" do nabycia w salonach sieci EMPiK.
Płaszcz Putramenta i koniec świata. Z Tomaszem Burkiem rozmawia Przemysław Dakowicz [fragment]
PRZEMYSŁAW DAKOWICZ: [...] zadajmy to pytanie wprost – skąd przyszedł Tomasz Burek, jakie są
jego korzenie, z jakim bagażem doświadczeń i przemyśleń wszedł
w polską kulturę? Mówiąc najkrócej: dom, dom rodzinny, podwójnie
zakorzeniony w literaturze, za sprawą Pańskiego ojca, Wincentego
Burka, pisarza, i za sprawą rodziny matki, która wywodziła się z
Młodożeńców. Nie da się traktować rozłącznie okresu
sandomierskiego i okresu warszawsko-podkowiańskiego.
TOMASZ BUREK: Nie,
nie da się.
W
okresie tzw. Polski Lubelskiej Pański ojciec nie przyjął
zaproszenia od Jerzego Putramenta, nie zdecydował się na przyjazd
do Lublina i współpracę z komunistami.
Odmówił
na moich oczach.
Tak?
Jestem
świadkiem tej sceny.
Wincenty
Burek odmawia Putramentowi, zostaje na miejscu, nie zgłasza akcesu
do tej „nowej rzeczywistości”. W czasie wojny działał w
Batalionach Chłopskich, chodzi o aktywność edukacyjną, tuż po
wojnie współorganizował struktury Stronnictwo Ludowego,
znienawidzonej przez komunistów partii Mikołajczyka. W zasadzie
nieustannie się narażał. W końcówce roku czterdziestego
szóstego, tuż przed sfałszowanymi wyborami, zostaje aresztowany.
To jest początek rodzinnego dramatu, rozpisanego na miesiące i
lata. Czyli mówimy o świadomości Tomasza Burka, który wychodzi z
domu nieprawomyślnego, ze świata, który komuniści najchętniej
skazaliby na zagładę.
Tę
scenę z Putramentem, który przyjeżdża z zaproszeniem z Lublina,
gdzie jest tymczasowa stolica komunistycznej Polski, rzeczywiście
Pan pamięta?
Pamiętam
doskonale. Rosjanie weszli do Sandomierza w sierpniu. Wydawało się,
że ruszą dalej, ale – jak wiadomo – ofensywa się zatrzymała.
Uchwycili drugi brzeg Wisły, ale nie poszli w głąb. Rosjan się
znało, widziało. Przychodzili do domu po wodę, siedzieli na
podwórku, strzelali czasem na wiwat. Na szczęście, nie prowadzili
żadnej akcji przeczesującej, policyjnej. Były to wojska czekające
na dalszy krok, manewr, który zdarzył się dopiero w styczniu
czterdziestego piątego. Niemcy cofnęli się o jakieś sześć-osiem
kilometrów, ostrzeliwali pozycje sowieckie. Blisko naszego domu
spłonął duży drewniany płot. Był groźny strzał w Bramę
Opatowską, paliły się sandomierskie przedmieścia, pod ostrzał
dostały się okoliczne wsie.
A
kiedy przyjechał Putrament – między sierpniem 1944 a styczniem
1945?
Pojawił
się w październiku, kiedy Rosjanie byli już w Sandomierzu, kiedy
działała już Wojewódzka Rada Narodowa. Miała ona tymczasową
siedzibę w Sandomierzu, bo Kielce nie zostały jeszcze zajęte.
Do
Kielc Armia Czerwona weszła 15 stycznia. Przedstawiciele PKWN i
KRN, później także tzw. Rządu Tymczasowego, jeździli po terenach
zagarniętych przez Sowietów i oferowali pomoc pisarzom, ludziom
kultury. Chcieli ich wszystkich ściągnąć do Lublina. Liczyły
się, oczywiście, względy propagandowe, chodziło o jakąś
centralizację, o przejęcie kontroli nad kulturą, o uzależnienie
ludzi pióra od sowieckiego, komunistycznego rozdzielnika.
Tak.
To
właśnie w takich okolicznościach sprowadzono do Lublina Jastruna i
innych. Przybosia wzięto chyba wprost od orki – wszedł w skład
Wojewódzkiej Rady Narodowej w Rzeszowie. A do Lublina przyjechał,
zdaje się, we wrześniu czterdziestego czwartego.
Mówiłem
szeroko o frontowym położeniu Sandomierza, ponieważ mieszkaliśmy
blisko tych miejsc, które, gdyby Niemcy chcieli doszczętnie
zniszczyć miasto, musiałyby się znaleźć pod ostrzałem. Mam na
myśli katedrę, zamek etc. W Sandomierzu mieliśmy mojego wuja, a
brata mojej mamy, księdza, prawnika, specjalizującego się w prawie
kanonicznym, który po aresztowaniu księdza Rewery pełnił
obowiązki proboszcza w parafii św. Józefa. Myśmy się u niego w
kościele chronili, podobnie jak inni sandomierzanie oraz
uciekinierzy z okolicznych wsi i miasteczek. Spaliśmy tam, w
kościele, wiele takich nocy pamiętam. Ten wuj, który był bardzo
uczynny, dał nam kwaterunek w Wikarówce. Właśnie tam odnalazł
ojca Putrament. Było bardzo ciasno. W złą pogodę, gdy nie można
było chodzić po ogródku, wszyscy siedzieli w środku. Choć w
czterdziestym czwartym miałem sześć lat, dobrze pamiętam
Putramenta – zwłaszcza że bardzo chciałem przymierzyć mundur.
Naprawdę?
Nie
odróżniałem, oczywiście, munduru polskiego od polsko-sowieckiego.
On był w jakimś takim płaszczu wojskowym. Postawili mnie na stołku
i Putrament zarzucił mi na plecy swój płaszcz.
Tomasz
Burek w płaszczu Putramenta! [śmiech]
Ojciec
stanowczo powiedział, że wyjazdem z Sandomierza nie jest
zainteresowany.
wtorek, 29 listopada 2016
Nagroda MISTRZ dla Tomasza Burka
Nagrodę
Honorową Środowiska 'Topoi' MISTRZ otrzymał Tomasz Burek.
Wręczenie
statuetki i dyplomu nastąpiło 12 listopada w warszawskim Klubie Księgarza. Laudację
wygłosił dr hab. Adrian Gleń.
![]() |
| fot. Tomasz Mieloch |
![]() |
| fot. Tomasz Mieloch |
![]() |
| fot. Tomasz Mieloch |
niedziela, 27 listopada 2016
Nominacje dla "Afazji polskiej"
Zbiór
esejów Afazja
polska uzyskał
nominacje do Nagrody im. Oskara Haleckiego (przyznawaną za najlepszą książkę
historyczną roku - w kategorii książek popularnonaukowych
poświęconych historii Polski w XX wieku), Nagrody Literackiej im.
Józefa Mackiewicza i Nagrody Literackiej 'Identitas'.
O tradycji "Dziadów" w kulturze - rozmowa w Polskim Radio 24
W programie Jakuba Moroza, emitowanym na antenie Polskiego Radia 24, udział wzięli dr Mikołaj Mirowski (Muzeum Tradycji Niepodległościowych w Łodzi) oraz dr Przemysław Dakowicz (Katedra Literatury i Tradycji Romantyzmu, Uniwersytet Łódzki).
Audycji można wysłuchać TUTAJ.
niedziela, 30 października 2016
Drugi tom "Afazji polskiej" już w księgarniach
Etykiety:
Afazja polska,
Afazja polska 2,
książki
poniedziałek, 19 września 2016
Numer "Toposu" poświęcony twórczości Feliksa Netza
W najnowszym „Toposie” (2016, nr 4), poświęconym twórczości śp. Feliksa Netza, m.in. blok korespondencji Netz–Kass i Netz–Dakowicz.
Poniżej
dwa wybrane listy z lat 2013-2015; całość w aktualnym numerze sopockiego
dwumiesięcznika.
7
sierpnia 2013
Drogi
Panie Przemysławie,
Wojtek
Kass nie tyle poprosił mnie, co zażądał, abym ten wiersz
[Chodasiewicz],
który – jak wyczuwam – zrobił na nim mocne wrażenie, przesłał
Panu, co czynię z prawdziwą przyjemnością.
Dłoń ściskam!
Feliks
Netz
8 sierpnia 2013
Wielce
Szanowny i Drogi Panie Feliksie,
wcale
mnie nie dziwi, że Wojtek "zażądał"! Poczytuję to
sobie za wielki przywilej, że mogłem być jednym z pierwszych
czytelników Chodasiewicza. Dziękuję.
Wiersz
jest wspaniały, piękny, gorzki jak piołun, ale dotykający prawdy,
tej prawdy, która jest mi najbliższa - prawdy indywidualnej
egzystencji zderzonej czy zestawionej z piekłem historii pożerającej
dziesiątki i setki tysięcy. Jeśli mogę pozwolić sobie na jakąś
fragmentaryczną interpretację, powiem tyle: w dyskretny, a
jednocześnie całkowicie bezwzględny sposób dał Pan czytelnikowi
możliwość wglądu w koszmar XX wieku w naszej części Europy. Ale
opisał Pan wszystko jakby z boku, z dystansu, z perspektywy kogoś,
kto nie uczestnicząc uczestniczy (więc, szczęśliwie, pozbył się
Pan balastu patriotycznego, który, w czystej formie, szkodzi
poezji). Szeroki oddech fraz, epickich w istocie, ale poprzez
bogactwo szczegółu widzialnego i dotykalnego niejako przenoszących
tam właśnie, w głąb katyńskiego dołu. Bo jeśli czaszka
Chodasiewicza "jest, skoro mogła być" czaszką katyńską,
to i czaszka czytelnika - w jakiś niezrozumiały sposób - staje się
czaszką przestrzeloną. Czytając, czuję ten niemiecki ołówek we
własnym mózgu. A to jest walne zwycięstwo literatury, która
unaocznia, aktualizuje i angażuje!
Pięknie
za ten wiersz dziękuję. Dziękuję za dopuszczenie do wspólnictwa.
Bardzo bym chciał, by Chodasiewicz mógł prędko ukazać
się w "Toposie" - może posłałby Pan go Krzysiowi
Kuczkowskiemu?
Łączę
niskie ukłony i wyrazy bliskości (ideowej, ludzkiej).
Najserdeczniej
-
Przemysław
Dakowicz
Subskrybuj:
Posty (Atom)



































