piątek, 10 stycznia 2025

Herbert i pizza...

 


 

Wystąpili: Piotr Grobliński - poeta, wydawca Przemysław Owczarek - poeta, antropolog, dr nauk humanistycznych Michał Kędzierski - poeta, animator kultury Przemysław Dakowicz - poeta, literaturoznawca, dr hab. nauk humanistycznych czytała - Anna Groblińska

 „Łódzkie czyta Herberta” to projekt realizowany przez Łódzki Dom Kultury z okazji przypadającej w 2024 roku setnej rocznicy urodzin pisarza.

środa, 27 listopada 2024

Prapremiera filmu dokumentalnego o Hrabalu


Czuły Hrabal (czes. Něžný Hrabal) – taki tytuł nosi nowy film dokumentalny Jakuba Motejzíka, poświęcony postaci i twórczości jednego z najważniejszych czeskich pisarzy, który już za kilka dni będą mogli obejrzeć widzowie Telewizji Czeskiej.

Premiera: Česká televize, 3 grudnia 2024 roku (wtorek)

Prapremiera: Restaurace U Pramene, Kersko, 30 listopada 2024 roku (sobota)

Udział biorą: Jiří Hofman, Ivop Krobot, Petr Oslzlý, Tomáš Mazal, April Gifford, Joanna Goszczyńska, Xavier Galmiche, Agata Firlej, Anna Förster, Kenichi Abe,  Przemysław Dakowicz, Petr Koliha, Jakub Češka, Pavel Hošek, Aleš Hnízdil, Václav Špale, Dominik Šťastný, Jiří Langer oraz BOHUMIL HRABAL

niedziela, 27 października 2024

List otwarty środowisk literackich i naukowych w obronie dwumiesięcznika „Topos” i jego redaktora naczelnego

Protestujemy przeciwko nieszczęsnej, złej i błędnej – bo wynikającej z fundamentalnego braku zrozumienia podstawowych mechanizmów kultury – decyzji nowych władz Instytutu Książki o ogłoszeniu konkursu na stanowisko redaktora naczelnego dwumiesięcznika „Topos”.

 

Fragment petycji:

Wzywamy dyrekcję Instytutu Książki do odstąpienia od pomysłu wymiany redaktora naczelnego dwumiesięcznika „Topos”. Samo instytucjonalne przymuszenie red. Krzysztofa Kuczkowskiego do udziału w „procesie konkursowym” na stanowisko, które od przeszło trzydziestu jeden lat zajmuje on nie w efekcie mianowania, lecz jako kreator pisma oraz jego czynny kierownik, jawić się musi co najmniej jako rodzaj mało wysublimowanej urzędniczej represji.

 

 Całość petycji TUTAJ - Kliknij i podpisz.




piątek, 27 września 2024

Literacko-muzyczny wieczór Josefa Škvoreckiego

 Náchod i Lipí pod Náchodem, 21 września 2024 roku.

 

Lipí, hostinec U Novaků; Mazal, Dakowicz, Kroutvor, Doležal (fot. Zdeněk Král)

Náchod, restauracja Port Arthur (fot. Aleš Formánek)

Więcej fotografii niżej
 

niedziela, 15 września 2024

Náchod: upamiętnienie Josefa Škvoreckiego w przeddzień 100. rocznicy jego narodzin



 

W najbliższą sobotę, niespełna tydzień przed setną rocznicą narodzin wybitnego czeskiego pisarza, zostanie on upamiętniony w gościńcu U Novaků pod Náchodem. Głos zabiorą Josef Kroutvor, Miloš Doležal, Tomáš Mazal i Przemysław Dakowicz.

W latach czterdziestych młody Josef Škvorecký był częstym gościem lokalu w Lipí, gdzie - wobec niemieckiego zakazu grania jazzu i swingu w miejskich lokalach - on i jego przyjaciele mogli oddawać się swojej muzycznej pasji bez obawy, że zostaną aresztowani i ukarani.

Gospoda w Lipí pod Náchodem (u Škvoreckiego: Provodov pod Kostelcem) opisana została na kartach tomu Fajny sezon (Prima sezóna).

 

„Do Provodova szliśmy z kapelą na piechotę. Wlekliśmy wóz z instrumentami, a za nami ciągnęła grupa chłopaków i dziewczyn  z Kostelca, którzy pomagali nam go nam pchać. Wspinaliśmy się na wzgórze, które wznosiło się powoli, a pod nami, w dolinie, Kostelec lśnił w deszczu. Wisiały nad nim czarne i szare chmury, a nad lasem unosiła się para.

Do Provodova były to prawie cztery kilometry, więc w zasadzie leżał już w górach. Wielka wieś, w samym środku kościół z czerwoną cebulastą wieżą, tuż za kościołem ogromna gospoda „U Žaludu”. Tonda Novák, syn gospodzkiego, zaprzedany swinger, załatwił nam to u ojca. W gospodzie mieli za barem salę, w której, zanim Niemcy zakazali tańca, organizowano herbatki taneczne i wystawiano amatorskie przedstawienia. Jacyż oni byli głupi, ci Niemcy. Od czasu do czasu przychodzili sprawdzić, czy przypadkiem ktoś nie tańczy, ale tylko w sobotę wieczór i w niedzielę po południu. Dlatego w sobotę graliśmy jedynie do szóstej, a potem biegliśmy na dół do miasta, aby o ósmej móc zacząć w „Baranku”. Zimą zjeżdżaliśmy na sankach. Dla pewności z przodu, w barze przy oknie, siadał jeszcze żandarm pan Nosek, który dałby nam znać, gdyby szła jakaś kontrola.” 

[fragment Fajnego sezonu Josefa Škvoreckiego, przeł. P. D.]