niedziela, 12 marca 2017

Tekst w tomie "Saligia. Człowiek w kryzysie"


Nakładem Centrum Myśli Jana Pawła II wydana została książka Saligia. Człowiek w kryzysie, poświęcona zagadnieniu tzw. grzechów głównych.
Z wszystkimi artykułami, które się na nią składają, można się zapoznać TUTAJ.

Niżej prezentuję fragment notatek Komar i wielbłąd. O chciwości...






Komar i wielbłąd. O chciwości
(notatki do nienapisanego eseju)

Bodaj najbardziej popularna z ksiąg mądrościowych chrześcijaństwa wschodniego, dzieło Jana Klimaka, funkcjonuje w tradycji pod trzema tytułami. Najsłynniejszy z nich to Κλίμαξ Θείας ανόδου – Drabina boskiego wstępowania.
Jan, co oczywiste, nie wymyślił motywu drabiny, po której człowiek wstępuje do rzeczywistości niebieskiej. Zaczerpnął go z Księgi Rodzaju.
Jakub zostaje wysłany przez swego ojca Izaaka do Paddan-Aram. Ma sobie wziąć za żonę jedną zcórek swego wuja Labana. Wdrodze zBeer-Szeby do Charanu zatrzymuje się na nocleg wmiejscu, gdzie zastał go zachód słońca. Podkłada sobie kamień pod głowę i śni. Ukazuje mu się „drabina oparta na ziemi, sięgająca swym wierzchołkiem nieba, oraz aniołowie Boży” (Rdz 28,12) poruszający się wobu kierunkach po szczeblach drabiny. Synowi Izaaka zostaje objawiona wola Stwórcy: ma objąć wposiadanie ziemię, na której spoczywa; ma stać się ojcem potomstwa „tak licznego jak proch ziemi”. Kiedy Jakub budzi się ze snu, wypowiada następującą myśl: „Prawdziwie Pan jest na tym miejscu. […] O, jakże miejsce to przejmuje grozą! Prawdziwie jest to dom Boga i brama nieba” (Rdz 28,17). Miejscu, w którym usłyszał obietnicę dotyczącą własnej przyszłości, nadaje nazwę Betel (Dom Boży).
Drabina Jana Klimaka to szlak peregrynacji duchowej. Człowiek stosujący się do wskazań księgi wspina się na kolejne szczeble osobistej doskonałości. Stopni jest trzydzieści – ich liczba odpowiada liczbie lat, które minęły od narodzin Jezusa do chwili, w której rozpoczął On swoją publiczną działalność. Z rozdziału siedemnastego Drabiny boskiego wstępowania:
„Ubóstwo jest pozbyciem się trosk, wolnością od kłopotów życia, niedoznającym przeszkód podróżowaniem, wiernością wobec przykazań, obcą zmartwieniu”.
„Ubogi robotnik jest synem oddalenia się od namiętności: to, co dostaje, uważa za nieistniejące; wycofujący się odkrywa, że na wszystko, jak na gnój, spojrzeć trzeba. A jeśli o coś się martwi, to jeszcze nie stał się ubogim”.
„Mąż ubogi jest czysty w modlitwie, a chciwy modli się o widma materii”.
„Kto skosztował tych [dóbr], które są w górze, łatwo pogardzi tymi, które są na dole; a ów, który nie skosztował, pyszni się z bogactwa”.
„Kto pogardził materią – wykupił się od obrony i sporu, a kto chciwy jest zysku – z powodu igły walczyć będzie do śmierci”.
Cywilizacja źle się obeszła ze znakami przeszłości.
Nie drabina boskiego wstępowania jej się śni, lecz piramida finansowa.
W miejscu Betel, które było domem Boga i bramą niebios, postawiła dom maklerski.

***

Z apoftegmatów Ojców Pustyni:
„Kiedyś abba Makary Egipcjanin przyszedł ze Sketis do Nitrii, żeby uczestniczyć we mszy ojca Pambo. A starcy go prosili: «Ojcze, powiedz braciom słowo». On zaś powiedział: «Nie jestem ja jeszcze mnichem, alem mnichów widział. Kiedyś, gdy siedziałem wSketis wswojej celi, narzucała mi się natrętnie myśl: Idź wgłąb pustyni i przyjrzyj się temu, co tam zobaczysz. Opierałem się tej myśli przez pięć lat, mówiąc sobie: Może pochodzi od diabła. Ale ponieważ trwała we mnie, poszedłem w głąb pustyni. Znalazłem tam jeziorko mające wyspę pośrodku; a dzikie zwierzęta z pustyni przychodziły do wodopoju. Pomiędzy nimi ujrzałem dwóch nagich ludzi i moje ciało zadrżało, bo ich wziąłem za duchy. Oni zaś, widząc, że drżę, odezwali się do mnie: ‘Nie bój się, i my także jesteśmy ludzie’. Zapytałem ich: ‘Skąd jesteście i w jaki sposób przyszliście na tę pustynię?’. Odrzekli: ‘Jesteśmy z pewnego klasztoru; i zgodziliśmy się jednomyślnie, żeby przyjść tutaj: oto już przebywamy tu czterdzieści lat. Jeden z nas jest Egipcjaninem, a drugi Libijczykiem’. Ale i oni zadawali mi pytania: ‘Co się dzieje ze światem? Czy Nil wylewa w swojej porze i czy jest dobrobyt na świecie?’. Odpowiedziałem, że tak, i pytałem dalej: ‘Jak mogę zostać mnichem?’. Oni na to: ‘Jeśli ktoś się nie wyrzeknie wszystkiego, co jest na świecie, nie może zostać mnichem’. Powiedziałem im: ‘Jestem słaby i nie mogę was naśladować’. Oni zaś odrzekli: ‘Jeśli nie możesz nas naśladować, siedź w celi i opłakuj swoje grzechy’. Pytałem jeszcze: ‘Czy w zimie nie marzniecie? Czy upał waszych ciał nie pali?’. Odpowiedzieli: ‘Bóg dał nam taki sposób życia, i ani nie marzniemy w zimie, ani upały nam nie szkodzą’. Oto dlaczego wam mówię, że sam nie jestem mnichem, alem mnichów widział: wybaczcie mi, bracia»”.
Tę opowieść o św. Makarym z Aleksandrii streszcza w swojej książce Ryszard Przybylski (R. Przybylski, Pustelnicy i demony, Kraków 1994). Czyni to, by zwrócić naszą uwagę przede wszystkim na sekwencję trzech pytań: „Co się dzieje ze światem? Czy Nil wylewa w swojej porze i czy jest dobrobyt na świecie?”.
Ojcowie Pustyni dobrowolnie rezygnowali z życia w świecie, wycofywali się z agory, na której właśnie zatriumfowało chrześcijaństwo, stając się religią państwową. Jaki był powód ich ucieczki? Pragnęli odnaleźć źródła własnej wiary, chcieli na powrót stanąć oko w oko z tajemnicą. „Rozgłośne czasów przechwałki”, bogactwo instytucjonalnego chrześcijaństwa rozwijającego się odtąd w cieniu dworu cesarskiego – wszystko to domagało się kontrakcji. Kandydat na anachoretę dobrowolnie wyrzekał się przywiązania do wszystkiego, co „światowe”. Ojcowie Pustyni dobrowolnie rezygnowali z życia w świecie, wycofywali się z agory, na której właśnie zatriumfowało chrześcijaństwo, stając się religią państwową. Jaki był powód ich ucieczki? Pragnęli odnaleźć źródła własnej wiary, chcieli na powrót stanąć oko w oko z tajemnicą. Czy można wycofać się ze świata, pozostając w jego centrum? Czy współcześnie da się realizować ideał życia pustelniczego, opartego na ascezie i wyrzeczeniu?
Obawa, że nie wystarcza formuła Ryszarda Przybylskiego: „Uciekam […], jak zwykli czynić ludzie zgnębieni wulgarnością współczesnego życia społecznego, do oazy pięknych tekstów pozostawionych przez niezwykłych anachoretów, którym kiedyś ich świat wydał się równie trywialny i równie mało atrakcyjny”.
Ucieczka do biblioteki – porażka czy zwycięstwo? 

CAŁOŚĆ TUTAJ (początek: s. 47).

sobota, 11 marca 2017

Seminarium naukowe "Religia a nowoczesność" w Ośrodku Badań nad Literaturą Religijną KUL


Prof. Tomaszowi Garbolowi i wszystkim Przyjaciołom z Ośrodka Badań nad Literaturą Religijną serdecznie dziękuję za zaproszenie i inspirujące rozmowy.



piątek, 17 lutego 2017

"Twórczość": J. Nowak o książce "Ćwiczenia duchowne. Poematy"



Na łamach miesięcznika "Twórczość" (2017, nr 1, s. 101-104) dr Janusz Nowak omawia książkę Ćwiczenia duchowne. Poematy.

Z tekstem recenzji można się zapoznać TUTAJ.

czwartek, 9 lutego 2017

środa, 1 lutego 2017

Rozmowa w tomie "Rzeczy do nazwania.Wokół Kornhausera"


W obszernej księdze Rzeczy do nazwania. Wokół Kornhausera, wydanej przez WBPiCAK, przeczytać można m.in. niedługą rozmowę Wojciecha Kassa, Krzysztofa Kuczkowskiego i Przemysława Dakowicza nt. wiersza Ciosy.

Tom zredagowany przez Adriana Glenia i Jakuba Kornhausera polecam Państwa łaskawej uwadze.


sobota, 21 stycznia 2017

"Ethos": dr hab. Tomasz Garbol o "Ćwiczeniach duchownych. Poematach"



Na łamach lubelskiego kwartalnika naukowego "Ethos" ukazał się obszerny artykuł interpretacyjny dr hab. Tomasza Garbola (KUL) nt. książki Ćwiczenia duchowne. Poematy.

Z tekstem można się zapoznać TUTAJ.


niedziela, 15 stycznia 2017

Spotkanie autorskie w Pelplinie


Centralne miejsce w książce Afazja polska 2 zajmuje opowieść o tzw. "pelplińskiej jesieni". W roku 1939 Niemcy wymordowali niemal wszystkich członków pelplińskiej Kapituły Diecezjalnej.

Dziękuję władzom miasta, dyrekcji Wyższego Seminarium Duchownego i wszystkim pelplińskim Przyjaciołom, przede wszystkim Panu Bogdanowi Wiśniewskiemu, za dwukrotną już serdeczną gościnę w mieście nad Wieżycą.


Materiał przygotowany przez TV Pelplin



Fotografie ze strony Radia GŁOS:








środa, 7 grudnia 2016

Spotkanie autorskie - Uniwersytet Adama Mickiewicza w Poznaniu


miejsce: Salon Adama Mickiewicza, Collegium Maius UAM, ul. Fredry 10, Poznań
czas: 7 grudnia 2016 r. (środa), g. 13:00

Spotkanie odbędzie się w ramach konferencji naukowej "Wiek XIX i tegocześni poeci". Sytuacja poezji polskiej w latach 1864-1894.

Serdecznie zapraszam.








piątek, 2 grudnia 2016

Rozmowa z Tomaszem Burkiem




W najnowszym numerze dwumiesięcznika literackiego "Topos" (2016, nr 5), poświęconego twórczości Tomasza Burka m.in. rozmowa z Autorem Dzieła niczyjego.

Fragment dialogu, zatytułowanego Płaszcz Putramenta i koniec świata, publikuję niżej. Zachęcam do lektury całości - "Topos" do nabycia w salonach sieci EMPiK.






Płaszcz Putramenta i koniec świata. Z Tomaszem Burkiem rozmawia Przemysław Dakowicz [fragment]

PRZEMYSŁAW DAKOWICZ: [...] zadajmy to pytanie wprost – skąd przyszedł Tomasz Burek, jakie są jego korzenie, z jakim bagażem doświadczeń i przemyśleń wszedł w polską kulturę? Mówiąc najkrócej: dom, dom rodzinny, podwójnie zakorzeniony w literaturze, za sprawą Pańskiego ojca, Wincentego Burka, pisarza, i za sprawą rodziny matki, która wywodziła się z Młodożeńców. Nie da się traktować rozłącznie okresu sandomierskiego i okresu warszawsko-podkowiańskiego.

TOMASZ BUREK: Nie, nie da się.

W okresie tzw. Polski Lubelskiej Pański ojciec nie przyjął zaproszenia od Jerzego Putramenta, nie zdecydował się na przyjazd do Lublina i współpracę z komunistami.

Odmówił na moich oczach.

Tak?

Jestem świadkiem tej sceny.

Wincenty Burek odmawia Putramentowi, zostaje na miejscu, nie zgłasza akcesu do tej „nowej rzeczywistości”. W czasie wojny działał w Batalionach Chłopskich, chodzi o aktywność edukacyjną, tuż po wojnie współorganizował struktury Stronnictwo Ludowego, znienawidzonej przez komunistów partii Mikołajczyka. W zasadzie nieustannie się narażał. W końcówce roku czterdziestego szóstego, tuż przed sfałszowanymi wyborami, zostaje aresztowany. To jest początek rodzinnego dramatu, rozpisanego na miesiące i lata. Czyli mówimy o świadomości Tomasza Burka, który wychodzi z domu nieprawomyślnego, ze świata, który komuniści najchętniej skazaliby na zagładę.
Tę scenę z Putramentem, który przyjeżdża z zaproszeniem z Lublina, gdzie jest tymczasowa stolica komunistycznej Polski, rzeczywiście Pan pamięta?

Pamiętam doskonale. Rosjanie weszli do Sandomierza w sierpniu. Wydawało się, że ruszą dalej, ale – jak wiadomo – ofensywa się zatrzymała. Uchwycili drugi brzeg Wisły, ale nie poszli w głąb. Rosjan się znało, widziało. Przychodzili do domu po wodę, siedzieli na podwórku, strzelali czasem na wiwat. Na szczęście, nie prowadzili żadnej akcji przeczesującej, policyjnej. Były to wojska czekające na dalszy krok, manewr, który zdarzył się dopiero w styczniu czterdziestego piątego. Niemcy cofnęli się o jakieś sześć-osiem kilometrów, ostrzeliwali pozycje sowieckie. Blisko naszego domu spłonął duży drewniany płot. Był groźny strzał w Bramę Opatowską, paliły się sandomierskie przedmieścia, pod ostrzał dostały się okoliczne wsie.

A kiedy przyjechał Putrament – między sierpniem 1944 a styczniem 1945?

Pojawił się w październiku, kiedy Rosjanie byli już w Sandomierzu, kiedy działała już Wojewódzka Rada Narodowa. Miała ona tymczasową siedzibę w Sandomierzu, bo Kielce nie zostały jeszcze zajęte.

Do Kielc Armia Czerwona weszła 15 stycznia. Przedstawiciele PKWN i KRN, później także tzw. Rządu Tymczasowego, jeździli po terenach zagarniętych przez Sowietów i oferowali pomoc pisarzom, ludziom kultury. Chcieli ich wszystkich ściągnąć do Lublina. Liczyły się, oczywiście, względy propagandowe, chodziło o jakąś centralizację, o przejęcie kontroli nad kulturą, o uzależnienie ludzi pióra od sowieckiego, komunistycznego rozdzielnika.

Tak.

To właśnie w takich okolicznościach sprowadzono do Lublina Jastruna i innych. Przybosia wzięto chyba wprost od orki – wszedł w skład Wojewódzkiej Rady Narodowej w Rzeszowie. A do Lublina przyjechał, zdaje się, we wrześniu czterdziestego czwartego.

Mówiłem szeroko o frontowym położeniu Sandomierza, ponieważ mieszkaliśmy blisko tych miejsc, które, gdyby Niemcy chcieli doszczętnie zniszczyć miasto, musiałyby się znaleźć pod ostrzałem. Mam na myśli katedrę, zamek etc. W Sandomierzu mieliśmy mojego wuja, a brata mojej mamy, księdza, prawnika, specjalizującego się w prawie kanonicznym, który po aresztowaniu księdza Rewery pełnił obowiązki proboszcza w parafii św. Józefa. Myśmy się u niego w kościele chronili, podobnie jak inni sandomierzanie oraz uciekinierzy z okolicznych wsi i miasteczek. Spaliśmy tam, w kościele, wiele takich nocy pamiętam. Ten wuj, który był bardzo uczynny, dał nam kwaterunek w Wikarówce. Właśnie tam odnalazł ojca Putrament. Było bardzo ciasno. W złą pogodę, gdy nie można było chodzić po ogródku, wszyscy siedzieli w środku. Choć w czterdziestym czwartym miałem sześć lat, dobrze pamiętam Putramenta – zwłaszcza że bardzo chciałem przymierzyć mundur.

Naprawdę?

Nie odróżniałem, oczywiście, munduru polskiego od polsko-sowieckiego. On był w jakimś takim płaszczu wojskowym. Postawili mnie na stołku i Putrament zarzucił mi na plecy swój płaszcz.

Tomasz Burek w płaszczu Putramenta! [śmiech]

Ojciec stanowczo powiedział, że wyjazdem z Sandomierza nie jest zainteresowany.

wtorek, 29 listopada 2016

Nagroda MISTRZ dla Tomasza Burka


Nagrodę Honorową Środowiska 'Topoi' MISTRZ otrzymał Tomasz Burek.
Wręczenie statuetki i dyplomu nastąpiło 12 listopada w warszawskim Klubie Księgarza. Laudację wygłosił dr hab. Adrian Gleń.


fot. Tomasz Mieloch

fot. Tomasz Mieloch

fot. Tomasz Mieloch

niedziela, 27 listopada 2016

Nominacje dla "Afazji polskiej"


Zbiór esejów Afazja polska uzyskał nominacje do Nagrody im. Oskara Haleckiego (przyznawaną za najlepszą książkę historyczną roku - w kategorii książek popularnonaukowych poświęconych historii Polski w XX wieku), Nagrody Literackiej im. Józefa Mackiewicza i Nagrody Literackiej 'Identitas'.





O tradycji "Dziadów" w kulturze - rozmowa w Polskim Radio 24


W programie Jakuba Moroza, emitowanym na antenie Polskiego Radia 24, udział wzięli dr Mikołaj Mirowski (Muzeum Tradycji Niepodległościowych w Łodzi) oraz dr Przemysław Dakowicz (Katedra Literatury i Tradycji Romantyzmu, Uniwersytet Łódzki).

Audycji można wysłuchać TUTAJ.